Felieton: To będzie Rock – 2013

24.01.2013

Witam wszystkich ponownie w felietonowym zakątku Oka. Dziś drugi odcinek naszego serialu, który mamy w planach ciągnąć dłużej niż trwała ondulacja Alexis z „Dynastii” pomnożona przez iloraz zaradności i seksapilu Rysia z Klanu i ostatecznie podniesiona do kwadratu przez zniewalający obrys szczeny Rydża z “Mody na sukces”.

W pierwszym odcinku podsumowałem swój subiektywny wybór istotnych nut zaistniałych w roku 2012, a w tym tekście chciałbym spojrzeć na to, co nas czeka w tym oto jeszcze wciąż świeżym i pachnącym anno domini 2013. Podobnie jak w przypadku poprzedniego artykułu poniższy wykaz nie jest oparty na jakiejkolwiek hierarchii czy ustalonej kolejności. Zaczynamy.

Legenda

To będzie ciekawe. W tym roku ukaże się pierwszy od 1978 roku album Black Sabbath nagrany w (prawie) oryginalnym składzie. Prawie, ponieważ płyta zostanie zarejestrowana bez udziału pierwotnego perkusisty Billa Warda, który “nie mógł znaleźć porozumienia” z kolegami i ostatecznie wycofał się z ogłoszonej w listopadzie 2011 reaktywacji zespołu w oryginalnym składzie. Zamieszanie z perkusistą dla mnie zakrawa trochę na dziecinadę, nad którą wisi już jak najbardziej „dorosły” cień przedmiotów, które podobno nie śmierdzą, ale biorę poprawkę na to, że opinia publiczna wie tylko tyle, ile pozwoli jej wiedzieć zespół, ich menadżerzy czy też prawnicy. Zastępstwo w postaci Brada Wilka z Rage Against The Machine jest jak najbardziej zacne, ale i tak szkoda, że kwartet nie powróci w pełnym, legendarnym składzie, gdyż to może być już naprawdę ostatnia płyta Sabbatów. Można lubić ten zespół lub nie, ale z BS sprawa jest prosta. Bez nich Metallica, Slayer, Machine Head, Megadeth, Anthrax, Tool, Pantera i tysiące innych kapel, a w ostateczności ta strona i ten artykuł po prostu by nie istniały, gdyż to oni są jednymi z prekursorów rewolucji, ewolucji oraz inspiracji, które pchnęły nurt rockowy na nowe akweny kreatywności. Zespół ma już przygotowane piętnaście utworów. Premiera albumu zaplanowana jest na czerwiec.

YouTube Preview Image

Tajemnica

Tak jak przypadku Black Sabbath część kurtyny została już uchylona, tak jeśli chodzi o ten zespół, ich byt tradycyjnie spowija gruba zasłona dymna. Niby jest już połowa materiału, ale jeszcze bez wokali. Teoretycznie album ma być w tym roku, ale nic nie jest jeszcze potwierdzone. Tool zawsze stawiał na jakość, nie ilość, tak że fani już się chyba przyzwyczaili do faktu, że szybciej ZUS obdaruje nas wszystkich sztabką złota i siatką hiszpańskich pomarańczy, niż Maynard i spółka wydadzą płytę w odstępie czasowym mniejszym niż 3 lata.  Tak więc czy naprawdę wypuszczą coś w tym roku? Czy również dla nich będzie to może ostatni album? “Lets me see”.

YouTube Preview Image

Następca

Z kolei ta załoga z Seattle stawia sprawę jasno – nowy album nadchodzi w 2013. Nie ukrywam – czekam. Poprzedni “Black Gives Way to Blue” mnie powalił. Nowy wokalista – William DuVall – zrobił coś wyjątkowego. Stylem swojego śpiewania bardzo mocno nawiązał do wielkiego poprzednika, a jednocześnie zachował swój odrębny charakter i nie wpadł w pułapkę bycia płytszą wersją niedoścignionego oryginału. Wielki wyczyn, a i płyta muzycznie pierwsza klasa. Jak będzie tym razem? Przedsmak można poczuć już w udostępnionym singlu “Hollow”.

YouTube Preview Image

Na dole

Pobuszowaliśmy po stepach Ameryki Północnej, to zajrzyjmy teraz na to, co się dzieje, czy też co się będzie działo na południowym skraju naszej kolorowej kuleczki. Australijska scena rockowa ma wiele do zaoferowania pod względem muzycznym, a jej największe tuzy w tym roku szykują się do wydania nowych płyt. Karnivool przebywa obecnie w studio, gdzie pracuje nad swoim trzecim albumem. Podobnie Dead Letter Circus, którzy co prawda w styczniu stracili swojego oryginalnego gitarzystę, ale już znaleźli jego następcę i też mają w planach wypuszczenie w świat swojego najnowszego dzieła. Nie wiadomo dokładnie, co będzie z The Buttefly Effect. W zeszłym roku, po dekadzie działalności w zespole ze składu odszedł oryginalny wokalista Clinta Boge, ale pomimo tego formacja postanowiła kontynuować funkcjonowanie. Jednakże do czasu zakończeniu wiosennej trasy pożegnalnej Clinta na światło dzienne przedostawały się tylko strzępki informacji, tak więc oprócz planów wydania w marcu DVD podsumowującego dotychczasowa historię zespołu, niewiele wiadomo o najbliższych planach TBE. Wiadomo natomiast, że nad nową płytą pracuje instrumentalny Meniscus, który wstępnie planuje wydać następcę świetnego “War Of Currents” jesienią tego roku. No i na koniec mniej znana, ale zaiste ciekawa formacja Jericco, która po dwóch bardzo udanych EP-kach szykuje się do wydania pełnometrażowego debiutu. Ciekawe czy i jak mocno na ich pierwszej płycie zabłyśnie słońce…

YouTube Preview Image

Hm?

Prześwidrowaliśmy Australię, a jak się sprawy mają na naszym kontynencie? Zajrzyjmy do jej zielonego zakątka, czyli Irlandii i rzućmy okiem na to co zrobią giganci z U2. Tak tak, oni jeszcze istnieją. W zeszłym roku ujawnili, że pracują nad trzema (!) albumami naraz, a ze styczniowego wywiadu, jakiego perkusista Larry Mullen udzielił jednej z irlandzkich stacji radiowych, wynika, że zespół planuje “wydać coś do września, a zaraz po tym wypuścić kolejną rzecz”. Hmm, drapiąc się po głowie i czekając na rozwój wydarzeń, wspominamy ten niesamowity moment z ostatniego koncertu w Polsce.

YouTube Preview Image

Rzeka

A propos Polski, co tam u nas? Jedna z premier roku w zeszłym tygodniu już miała miejsce. Riverside wydali swój piąty studyjny album zatytułowany „Shrine of New Generation Slaves”. Skoro płyta już wyszła, to czego można jeszcze wypatrywać? Jej recenzji na Oku, artykuł już niedługo.

YouTube Preview Image

Mgławica

Kto poza tym? Z pewnością Tides From Nebula. Singiel zapowiadający nowy album ukazał się jesienią zeszłego roku i jeśli w tym klimacie będzie cała płyta, to wygląda na to, że TFN zaprezentują publiczności coś znacznie odrębnego od ich dotychczasowego instrumentalnego strumienia zamyślonej głębi podszytej rockową energią.

YouTube Preview Image

Broda

No i już na sam koniec jeden z moich faworytów z kategorii odrobinę lżejszych dźwięków. Nikt tak nie potrafi dotknąć delikatnością, przytulić intymnością i poruszyć wrażliwością, jak ten uroczy brodacz i eks-psychoterapeuta. William Fitzsimmons ogłosił, że w tym roku wyda swoją nową płytę. Odkładam maszynkę, zapuszczam brodę i nucąc murmurando (nie)cierpliwie czekam.

YouTube Preview Image

Krzysztof Bienkiewicz

 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
Możliwość komentowania Felieton: To będzie Rock – 2013 została wyłączona
 

Komentowanie wyłączone.

 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.