Recenzja: Flapjack – Keep your heads down

18.08.2012

Flapjack to jeden z najjaśniejszych punktów polskiej sceny rockowej lat 90-tych. Świeżość i energia ich muzyki poruszała w tamtym okresie całe rzesze fanów. Są autorami dwóch hiperenergetycznych granatów, jakimi były albumy „Ruthless kick” i „Fairplay” oraz jednej z najbardziej oryginalnych płyt tamtej dekady w naszym kraju, czyli „Juicy Planet Earth”. Jednak po wydaniu tego ostatniego albumu w składzie Naleśnika nastąpiły zawirowania. Zespół popadł w zawieszenie, potem w rozpad i zapomnienie, które po 15 latach milczenia przerywa mocno nagłośnionym powrotem zatytułowanym „Keep your heads down”. Jak się prezentuje ta zacna załoga po tak długim okresie niebytu?

W zasadzie wszystkie elementy są obecne. Znajome, mięsiste gitary, jak zawsze klasowe bębny Ślimaka, niezmiennie energetyczny głos Guzika, gościnnie ponownie Hau z Dynamind, tak więc dwa najlepsze polskie rapcorowe głosy lat 90-tych w tandemie. Dobra produkcja, niebanalne dźwięki i słowa, ale….jednak pozostaje pewne ale. Cóż poradzić, że nie mogę przestać kręcić nosem wcale. Oto teza. Bez dwóch zdań – to nie jest zła płyta. Jakkolwiek podsumowując ją w jednym zdaniu, stwierdzam, że brakuje jej trochę polotu i przebojowości. Dynamiki, która porywała energią w takich utworach jak „2 Many Ta 2’z” lub „Comic Strip” czy siłą uderzeniową takich wybuchowych kowadeł jak „Pigment”. „Keep your heads down” jest trochę nierówna i, co ciekawe, ta nierówność nie rozkłada się pomiędzy poszczególnymi  numerami, ale w elementach składowych danego utworu. Weźmy np. taki „False Flag Operation”. Na początku wali w mordę siarczyście. Sążnisty, cięty riff zapowiada bombowy numer, a tu nagle w środku wszystko siada rozbite o płaską rytmikę refrenu. „In a structure” z kolei w zwrotkach ciągnie się jak cherlawe pęciny anemicznego osiołka zawalonego albańskim chrustem, by dopiero w refrenowym podbiciu gitar zerwać się niczym nabuzowany ogier rozpłodowy na widok stada klaczy. Podobnie, na zasadzie pozytywnego, ale jednak tylko zrywu, działa refren w „Feud” i właśnie takich porywających momentów jest na tej płycie trochę za mało. Ta nierówność oraz momentami zaskakująco płaska rytmika refrenów bądź zwrotek hamuje ciąg energii, którą zespół niby strzela, lecz działo nie zawsze odpala. Całość brzmi tak, jakby Flapjackowi nieco zabrakło polotu w muzycznych pomysłach. Pomysłach, które przy „poprzedniej” (w końcu minęło 15 lat…) płycie „Juicy Planet Earth” były jej największym atutem. Duża część fanów zespołu nie przepada za tą płytą, uważając ją za najsłabszą (dosłownie i w przenośni) pozycję w dyskografii, jakkolwiek JPE wręcz kipiała dobrymi konceptami, które były realizowane w odpowiednio dopasowanych do nich formach. Ta różnorodność mogła być przez niektórych odbierana jako zbyt rozstrzelona i nie spodziewałem się, że Flapjack powróci do psychodelicznej stylistyki „Juicy Planet Earth”, jednak skoro na „Keep your heads down” zdecydowali się nawiązać do swoich dwóch pierwszych, mocno kopiących produkcji, szkoda, że nie sięgnęli głębiej do wora muzycznej przebojowości, którym były wypełnione zarówno „Ruthless Kick”, jak i „Fairplay”. Myślę, że można by wyciągnąć z niego riffy oraz rytmikę wykręcającą całość w jeszcze trochę bardziej porywający sposób. We wspomnianym wcześniej „False Flag Operation” Guzik śpiewa „We need a lot explosives”. Nie można powiedzieć, że na tym albumie materiałów wybuchowych nie ma w ogóle, ale kilka dodatkowych porcji trotylu z pewnością by nie zaszkodziło.

Zapytany o to, jaka jest najnowsza płyta Flapjacka, odpowiedziałbym, że nie jest zła. Z tymże „to nie jest złe” nie jest równoznaczne z „to jest niezłe” i linia biegnąca wzdłuż tego niuansu wyznacza różnicę pomiędzy tą płytą a poprzednimi albumami zespołu.

Ocena: 3.7/5

Krzysztof Bienkiewicz

YouTube Preview Image
Zespół Flapjack
Media
Kraj Polska www
Płyta Keep Your Heads Down
Rok wydania 2012 official tube
Producent Maciej „Ślimak” Starosta
Wytwórnia Makumba Music facebook
Lista utworów 1. Stand Up
2. Party Never Ends myspace
3. BTV
4. False Flag Operation last.fm
5. Dead End
6. In A Structure soundcloud
7. The Ballad of Frankie Pots
8. Yogo
9. Nombre: Odio
10. Black Leather Couch
11. Feud feat. Hau
12. Blackmail
13. Quicksand
14. Reborn feat. Olass
Wykładnia:
1.  podstawka pod piwo
2.  perła przed wieprzem
3. placebo
4. blisko
5. bardzo
 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
Możliwość komentowania Recenzja: Flapjack – Keep your heads down została wyłączona
 

Komentowanie wyłączone.

 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.