Recenzja: Parabelle – Your Starry Eyes Will Never Make Us Even

09.11.2012

Są takie zespoły, nad którymi zawsze lub przez długi czas wisi cień poprzedniej formacji lidera. Pomimo innej nazwy, upływu lat, kilku wydanych już pod nowym szyldem płyt, w recenzjach, wywiadach i artykułach prasowych odniesienia do wcześniejszej grupy powracają jak zaklęty bumerang. Podobnie jest w przypadku Parabelle.

Wokalista tej formacji, Kevin Matisyn, śpiewał wcześniej w zespole Evans Blue, z którym wydał dwie świetne płyty: “The Melody and the Energetic Nature of Volume” oraz “The Pursuit Begins When This Portrayal of Life Ends”. W 2008 r. drogi muzyków rozeszły się, a kontrowersje dotyczące zmiany wokalisty EB i kontynuacji działalności pod tą nazwą trwają pomiędzy fanami grupy do dziś. Ktoś może zapytać: “dlaczego?”. Przecież zespoły zmieniają składy i nawet tak istotny członek kapeli jak wokalista może zostać z powodzeniem zastąpiony (vide Alice In Chains). Do odpowiedzi na to pytanie powrócimy za chwilę.

A co do Kevina – będąc jeszcze w poprzedniej grupie założył Parabelle, które początkowo było projektem pobocznym. Po opuszczeniu macierzystego zespołu, jego zaangażowanie w działalność tej formacji dosyć intesywnie się rozwinęło. Dość powiedzieć, że Parabelle w ciągu 5 lat nagrało aż 4 płyty! „Your Starry Eyes Will Never Make Us Even” to wydany w tym roku najnowszy album grupy, który w obrębie nurtu alternatywnego rocka serwuje słuchaczowi interesującą mieszankę ciekawych riffów i sporej dawki melodii. Zespół nie funkcjonuje w obszarach muzycznych zupełnie odrębnych od Evans Blue, jednakże posiada swój własny muzyczny styl. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech ich muzyki jest dosyć rzadko podnoszona do rangi wyznacznika stylu rytmika. Tempo utworów na tej płycie jest raczej nieśpieszne. Energia gitar znacznie częściej przesuwa się po danej piosence w sposób stonowany, niż z impetem wpada w refreny i rozpala głośniki. W większości przypadków tego typu rozwiązanie kompozycyjne mogłoby być mało atrakcyjne, ale w wykonaniu Parabelle nie nuży. Brak efektu zamulenia, pomimo umiarkowanego tempa utworów, jest uwarunkowany jednym, głównym czynnikiem, który nadaje tej płycie intrygujący charakter. Jest nim głos wokalisty – Kevina Matisyna.

Tu powracamy do kwestii kontrowersji zaistniałych po opuszczeniu przez frontmana szeregów Evans Blue i nawoływań części fanów do zmiany nazwy zespołu po zatrudnieniu nowego wokalisty. Dlaczego? Dlatego, że głos Kevina jest niepowtarzalny. Dlatego, że jest wyjątkowy i magnetyczny. Dlatego, że gdy on śpiewa, powietrze drży w specyficzny sposób. Charakter jego głosu technicznie jest w zasadzie trudny do określenia. Nie jest niski, ani wysoki. Nie całkiem miękki, z pewnością też nie twardy. W niektórych partiach można nawet pomyśleć, że śpiewa kobieta. A wszystkie te atrybuty zebrane w całość tworzą pole magnetyczne, które przenika, przyciąga, dotyka od środka. Barwa głosu wokalisty, niczym wysunięty na pierwszy plan instrument, wprowadza do utworów charakterystyczne pasmo energii, które wynosi kompozycje na wyższy muzyczny poziom. Uwaga – szczere wyznanie. Kevin Matisyn to pierwszy przedstawiciel płci, która używa maszynki do golenia do pozbycia się owłosienia nie z kończyn dolnych, lecz z twarzy, o którym mogę powiedzieć, że ma zjawiskowy głos.

„Your Starry Eyes Will Never Make Us Even” nie dostarcza rockowego grania, które wywołuje ognistą energię. Nie powoduje również zanurzenia w zamyśleniu. Nastrój tej płyty zarówno w warstwie muzycznej, jak i lirycznej, jest zawieszony gdzieś pomiędzy tymi dwoma biegunami. Przybiera formę ognistego obłoku wpuszczonego do pokoju wypełnionego delikatną mgłą i interakcja z tym uroczym zjawiskiem jest zaiste przyjemna.

Nawiązując do pierwszego akapitu tego artykułu, z jednej strony dziwią mnie ciągłe porównania Parabelle do Evans Blue, przecież Kevina nie ma w tym zespole już od 4 lat. Z drugiej jednak strony, jeśli odnieść tę sytuację do relacji między ludźmi, można to zrozumieć. Mając na uwadze ładunek emocjonalny kilku wymienionych powyżej elementów artystycznych Kevina Matisyna, reakcje niektórych fanów można porównać do rozstania kochanków, po którym przez jakiś czas wszystko zestawia się z „eks”. Jeśli on/ona była naprawdę ważna, może to trwać długi czas i – jak widać – serca niektórych fanów Evans Blue wciąż łkają z tęsknoty. Jednakże zarówno tym ciągle cierpiącym, tym już pogodzonym, jak i tym, którzy pierwszy raz słyszą wszystkie wymienione powyżej nazwy, polecam danie szansy wartościowemu bytowi artystycznemu, jakim jest Parabelle.

Ocena: 4.2/5

Krzysztof Bienkiewicz

Parabelle – Heaven Like

„..But you were so damn slow
You fell in love with me when I let go ..”

YouTube Preview Image

 

Zespół Parabelle
Media
Kraj Kanada www
Płyta Your Starry Eyes Will Never Make Us Even
Rok wydania 2012 official tube
Wytwórnia Album został częściowo sfinasowany przez Kickstarter facebook
Lista utworów 1. Tear the Blue
2. Blisters and Bad Eyes twitter
3. Rise
4. In the Shadows myspace
5. Whisper
6. Your Starry Eyes bandcamp
7. Heaven Like
8. Let It Out last.fm
9. My Line of Fire
10. Listen
11. My Surrender
Wykładnia:
1.  podstawka pod piwo
2.  perła przed wieprzem
3. placebo
4. blisko
5. bardzo
 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
Możliwość komentowania Recenzja: Parabelle – Your Starry Eyes Will Never Make Us Even została wyłączona
 

Komentowanie wyłączone.

 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.