Recenzja: The Occupants – Hindsight

01.02.2015

Krótka płyta, wiec krótka piłka. To jest bardzo ciekawy album. Koniec recenzji. Fanfary.

The Occupants - Hindsight

No dobrze, żartowałem. A więc kto zacz? The Occupants to byt muzyczny, który powstał na bazie rozwiązanego w 2010 roku zespołu COG. Czym zaś był COG? Jeśli kojarzysz scenę australijskiego rocka i takie formacje jak Karnivool, The Butterfly Effect czy Dead Letter Circus, to wiedz, że wszystkie te kapele zgodnym chórem przyznają, że gdyby nie COG, to nie byłoby ich. To właśnie ekipa z Sydney już swoimi pierwszymi EPkami „Just Visiting (part 1 i 2) postawiła na głowie alternatywną scenę w Australii i przetarła drogę wymienionym kapelom, dając tym samym podwaliny do powstania jednej z najbardziej oryginalnych scen rockowych na świecie. Potrzebujesz dalszej zachęty? To dodam jeszcze tylko, iż producentem ich debiutanckiego albumu była Sylwia Massy, pracująca wcześniej nad płytami takich artystów jak Tool („Opiate”, „Undertow”), System Of A Down („System Of A Down”) czy Skunk Anansie (Paranoid and Sunburnt”).

Nie zapomnę mojego wrażenia przy pierwszym kontakcie z „New Normal”. Zaskoczyły mnie bogactwo dźwięków i różnorodność aranżacji zawarte na tej płycie. Byłem przekonany, że w skład zespołu wchodzi co najmniej pięć osób. Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że jest ich tylu, ile mają w nazwie liter. No ale COG już nie ma.  

Jest za to The Occupants. Znów jest ich trzech. I znów jest bardzo interesująco. Już samo otwarcie płyty, będące 9 minutowym utworem, wciąga w bogaty świat dźwięków zespołu. I jest to bogactwo wyjątkowe, dlatego że charakteryzuje się rzadko spotykanym umiarem. Dzieje się tu bardzo dużo, ale bez niepotrzebnej przesady. Jest progresywnie, ale bez popisów technicznych. Jest wielowarstwowo, ale bez uczucia przytłoczenia. Są imponujące aranżacje, ale one nie przyćmiewają przebojowości. W poszczególnych utworach rozpościera się przestrzeń i zamyślenie (Hindsight), przepływa przyjemnie bujająca lekkość (Streets), faluje miękkość i światło (I’ve been thinking). I są takie fragmenty, które ujmują od pierwszego przesłuchania i które w momencie zaistnienia sprawiają, że rozświetla się w tobie jedna myśl: „Matko, jakie to proste. Ale Jezu, jakie to urocze” (Wonderland). Bardzo fajnie, bardzo nowatorsko, bardzo oryginalnie.

Ocena: 5/5

Krzysztof Bienkiewicz

http://theoccupantsmusic.com/

https://www.facebook.com/TheOccupantsMusic

Wykładnia:  
  1.  podstawka pod piwo
  2.  perła przed wieprzem
  3. placebo
  4. blisko
  5. bardzo
 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
Możliwość komentowania Recenzja: The Occupants – Hindsight została wyłączona
 

Komentowanie wyłączone.

 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.