Recenzja: The Smashing Pumpkins – Oceania

01.08.2012

Na przestrzeni kilku ostatnich lat sporo prawie tabloidowych historii wydarzyło się w szeregach The Smashing Pumpkins. W mediach pojawiały się informacje o tym, kto co powiedział, kto nie chce już z kim grać, czyja noga więcej gdzie nie postanie. Współczesna maskultura uwielbia tego typu płytkie wątki o konfliktach i kłótniach, ale ja w tym artykule nie chcę skupiać się na pokrytej kurzem czasu histrorii rozbieżności personalnych w zespole. Nie wyciągajmy trupów z szafy i nie wzniecajmy tumanów pyłu, bo po co? Zróbmy to na czysto. The Smashing Pumpkins wydali nową płytę, więc ją oceńmy. Po prostu. W myśl nadrzędnej zasady, że muzyka jest zawsze najważniejsza.

Po 5 latach milczenia ukazał się album zespołu, który ustanawiał nowe kanony alternatywnego rocka  w latach 90-tych. Nie ma co – Dynie A.D 2012 powracają w bardzo dobrej formie. „Oceania” nawiązuje do tego, co było i – jak słychać na tej płycie – wciąż jest w ich twórczości najlepsze i, co ważne, grupie udaje się uniknąć zjadania własnego ogona poprzez mechaniczne odtwórstwo. Otwierający płytę „Quasar” częstuje słuchacza tym dobrze znanym brzmieniem gitar, które oddając ducha tego zespołu, jednocześnie brzmi nowocześnie i świeżo. Smashing Pumpkins nigdy nie walili riffami mocno w zęby. Ich gitary zawsze raczej iskrzyły rockowym pazurkiem podszytym miekką podszewką, co tworzyło tak bardzo charakterystyczne połączenie, że gdyby nawet wyciąć ze ścieżki głos Billego Corgana, to i tak byłoby wiadomo, jaki gra zespół.  „Oceania” podtrzymuje to wrażenie, choć ten krążek jest czymś więcej niż tylko rockowym skrzeniem. To również bogactwo aranżacji, które nadają tej płycie soczystości i kolorytu. Słuchając albumu, odbywamy podróż zarówno przez tunele elektronicznych pasm („Violet Rays”, „One Diamond, One Heart”), jak i przez pasaże sekcji smyczkowych („The Celestials”), robiąc w międzyczasie kilka postojów w przystaniach akustycznego spokoju („Pinwheels”). Każdy z tych elementów użyty jest z umiarem i wyczuciem. Ma swoje miejsce, cel, odpowiednie proporcje. Wprowadza, upiększa, rozjaśnia lub przyciemnia atmosferę. Osobną kategorią jest utwór tytułowy. Ponad 9 minutowa suita, która po podzieleniu na kilka części, brzmiałaby jak zupełnie odrębne utwory, jednak w formie jednej piosenki jest intrygująco spójna. No i do tego głos lidera oraz głównego muzycznego przewodnika zespołu – Billego Corgana. Lekko wyjący, odrobinę skrzekliwy, zawsze przyjemnie bujający. To w zasadzie dodatkowy instrument, a jego linie melodyczne sprawiają, że już na etapie początkowego oswajnia się z płytą praktycznie przy każdym utworze łapiesz się na tym, że te refreny są ci już jakby bliskie. Łatwo wpadające, lecz nie ulotne. Sztuka pisania ładnych, niebanalnych piosenek jest wbrew pozorom rzadkością. Pan Corgan ów dar posiada i komponując ten album, często z niego korzystał.

Tak naprawdę na „Oceanii” The Smashing Pumpkins nie dokonali niczego przełomowego, nie zrobili żadnej rewolucji. Po prostu umiejętnie zachowali swój charakter, jednocześnie bardzo dobrze przenosząc go do teraźniejszości, dzięki czemu ta płyta brzmi tak dobrze, świeżo, przebojowo i emocjonalnie. Bill, bardzo fajnie, że jeszcze raz to wszystko poskładałeś. To co, wpadacie do Polski?

Ocena: 4.5/5

Krzysztof Bienkiewicz

The Smashing Pumpkins – My Love Is Winter

YouTube Preview Image

Zespół The Smashing Pumpkins
Media
Kraj USA www
Płyta Oceania
Rok wydania 2012 official tube
Producent Billy Corgan & Bjorn Thorsrud
Wytwórnia Martha’s Music/EMI
facebook
Lista utworów 1. Quasar
2. Panopticon myspace
3. The Celestials
4. Violet Rays
twitter
5. My Love Is Winter
6.One Diamond, One Heart last.fm
7.Pinwheels
8. Oceania
soundcloud
9. Pale Horse

10. The Chimera

11. Glissandra

12. Inkless
13. Wildflower
Wykładnia:
1.  podstawka pod piwo
2.  perła przed wieprzem
3. placebo
4. blisko
5. bardzo
 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
  1. Billy

    25.06.2013 o godz. 09:33

    Wpadamy do Katowic w sierpniu. Dzieki za zaproszenie!

     
    • Chris

      25.06.2013 o godz. 13:23

      Billy, bomba, czułem, że możesz się skusić. To teraz do ustalenia został nam jeszcze tylko wywiad.

       
 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.