Relacja – Minerals (20.06.2012, Warszawa)

21.06.2012

Trafiłem na ten zespół z tzw. polecenia. Ktoś mi powiedział, że Minerals grają coś fajnego i pierwszy rzut uchem na dostępne w sieci utwory tego warszawskiego kwintetu przyciągnął mnie ciepłą lekkością kompozycji. Zanim jednak zdążyłem przesłuchać płytę w całości, natrafiłem na informację o koncercie promującym debiutancki album zespołu zatytułowany „White Tones”. Tak więc korzystając z okazji wybrałem się w czerwcowy wieczór, by posłuchać, jak biel dźwięków zaprezentuje się w przyciemnionej czerwieni warszawskiego klubu „Skwer”.

Na początku trochę zgrzytnęło dosyć sporym obsunięciem czasowym początku koncertu. Występy klubowe rzadko rozpoczynają się punktualnie i studenckie 15 minut można jeszcze podarować, ale gdy dobija do półgodzinnej obsuwy, tym bardziej kiedy nie ma supportów i gra tylko 1 zespół, to już trochę za długo. Chłopaki w końcu wyszli, przywitali się i bez zbędnych ceregieli rozpoczęli swój koncert. Jeśli już wskazuję rysy na lakierze, to wspomnę jeszcze tylko o lekko piwniczym pogłosie brzmienia zespołu na początku występu. Możliwe, że wynikało to z ustawień konsoli, a może z lokalizacji sali, która rzeczywiście znajduje się w podziemiach. Było tak jednak tylko na wstępie, ponieważ w dalszej części koncertu wszystko się wyrównało i po prostu brzmiało już dobrze. We wszystkich elementach. Pozgrzytaliśmy, to teraz posłodźmy. Filip Pokłosiewicz – wokal. Ciepły. Miękki. Prawdziwie angielski. Jako zdeklarowany fan polskiej mowy zawsze i wszędzie preferuję nasze szeleszczenie, ale jeśli zespół już decyduje się śpiewać po angielsku, to najlepiej, by to czynił właśnie w taki sposób. Bez akcentu, bez maniery, bez słowiańsko-saskiej spinki. Taka umiejętność to rzadkość, więc ją doceniam. Jednak jeszcze większe wrażenie zrobiła na mnie rzadziej spotykana zdolność do dokonywanej ustami imitacji dźwięków instrumentów, w tym przypadku trąbki, którą wspomniany wokalista Filip poraził mnie w kilku utworach setu. Z niedowierzaniem przyglądałem się czy tak fantastycznie brzmiący dźwięk ulotnej, spokojnej trąbki, to naprawdę dzieło tylko aparatu mowy wokalisty zespołu i wyglądało na to, że tak. To był jeden z tych efemerycznych detali, które zapadają głęboko, naprawdę – to było mistrzostwo Europy. Przynajmniej ten tytuł zostanie w kraju… (o serce me wciąż krwawiące).

Opisuję szczegóły, ale co tak naprawdę zespół Minerals serwuje po całości? Lekką, przyjemną, niebanalną muzykę pop-rockową. W kontekście muzycznym formacja z pewnością nie uniknie porównań z Coldplay. W niektórych recenzjach chyba nie do końca trafnie pojawiało się nawet Radiohead. Jeśli ja miałbym cokolwiek powiedzieć w tej kwestii, to w mojej ocenie chłopaki są chyba najbliżej poczynań zmoczonych deszczem Szkotów z Travis. Czy to źle? Wcale nie. Recenzenci często szukają w swych analizach odpowiedzi na pytanie, czy dana muzyka jest oryginalna. Nie twierdzę, że jest to działanie niepoprawne, lecz czasami, zamiast poszukiwać odpowiedzi na pytanie o niepowtarzalność, ja bym postawił pytanie, czy danej muzyki dobrze się słucha? Czy ją po prostu fajnie czuć? Odpowiedź dla zespołu Minerals – zarówno na koncercie, jak i dziś, czyli już po zapoznaniu się z całą płytą, brzmi: „jak najbardziej tak”. Podobnie odczuwała zgromadzona tego wieczoru publiczność, która mimo że koncert był nagłaśniany, jako promocyjny, już dobrze znała utwory i żywo reagowała na każdy zapodany „minerał”. Bo czy w tym wszystkim nie chodzi dokładnie o te lekko uginające się w kołyszącym rytmie kolana? Czy fajność nie jest w tych zwisających z sofy stopach, które bujają się w rytm przyjemnych piosenek? I czy w muzyce nie chodzi o to, by myśl wspominająca niedawny koncert nie była wypełniona ciepłym budyniem przyjemnych odczuć? Chłopaki dali to wszystkim zebranym w „Skwerze”, a niedługo zapodadzą również publiczności na OFFie i Open’erze. Proszę Państwa – dobry, polski zespół, który gra przyjemne swoje. Minerals.


Autor: Krzysztof Bienkiewicz
Minerals – Last Time
YouTube Preview Image
 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
Możliwość komentowania Relacja – Minerals (20.06.2012, Warszawa) została wyłączona
 

Komentowanie wyłączone.

 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.