Relacja: Soen (Wrocław, 07.10.2015)

10.10.2015

Przed tym koncertem nie wiedziałem czego się spodziewać. Czasem mam przeczucie, że dany występ może być wyjątkowy i to się często sprawdza, ale tym razem wskazówka mojego transmitera odczuć była nieruchomo ustawiona na neutralne zero. Po wejściu do wrocławskiego klubu Firlej to się jednak szybko zmieniło.

Ale na początku przeprosiny. Przepraszam czytelników tego artykułu, że nie udało mi się zobaczyć, a tym samym ująć w tej relacji pierwszego występującego tego wieczora supportu, czyli zespołu Shiverburn. To ważne. Kiedy czytam relację z koncertu, w której dziennikarz oznajmia, że na dany zespół „nie udało mi się dotrzeć” i swobodnie przechodzi do dalszej części artykułu, trafia mnie przysłowiowy szlag i czuję się dotknięty nierzetelnością dziennikarskiego dziadostwa. Nie mówię już o sytuacji, która pewnego razu miała miejsce w miesięczniku Metal Hammer, gdzie dziennikarka z rozbrajającą szczerością przekazała, że na trzeci dzień festiwalu „nie udało jej się pojawić”. Cały dzień! A teraz to ja staję w szeregu nawalających i kajam się przed czytelnikiem biorąc na klatę odpowiedzialność i zapewniając, że w przyszłości to nie będzie mało miejsca.

Gdyby zaś ominął mnie drugi support tego wieczora, czyli LizZard, no to przez miesiąc sam bym się biczował suchym powrozem, albowiem kiedy wszedłem na salę i usłyszałem pierwsze dźwięki tego zespołu, wskazówka transmitera od razu drgnęła w stronę dużego plusa. Przed koncertem miałem okazję posłuchać ich singlowego utworu „Vigilent” i nie powiem, brzmiał intrygująco, ale cały ich występ na żywo porwał i wciągnął nie tylko mnie, ale i całą publiczność zgromadzoną w Firleju. Polot, energia, zaangażowanie, ciekawe aranżacje, przenikliwe melodie, oryginalne riffy – to wszystko sprawiło, że francusko-angielskie trio, z rzadko spotykaną w rockowym świecie perkusistką, podbiło serca polskiej publiczności do tego stopnia, że ludzie długo nie pozwalali im zejść ze sceny. Dawno nie widziałem tak gorąco przyjętego supportu. Oczywiście jest to wielką zasługą ich muzyki oraz występu, ale intensywność owacji zgotowanych LizZardowi dawała też do myślenia o tym, co przy tak rozgrzanej publice może się dziać podczas występu głównej gwiazdy wieczoru, czyli formacji Soen.

Wyszli punktualnie o 21:15. W momencie pojawienia się na scenie konturów sylwetek muzyków w powietrzu było czuć naelektryzowane napięcie. A kiedy na pierwszy ogień poszła „Delenda”, przez wrocławski Firlej przeszedł płomienisty podmuch, porywając wszystkich do wspólnej zabawy. Członkowie Soen wydawali się na początku trochę zaskoczeni tak intensywnym przyjęciem, ale bardzo szybko ogarnęła ich gorąca atmosfera koncertu i z każdym serwowanym utworem więź między publicznością a zespołem się pogłębiała. Druga w kolejności „Tabula Rasa” nie pozwoliła nawet na sekundę złapać oddechu, a trzeci „Ennui” posłał w publikę kolejne porcje ognistej energii. Dopiero na czwartym „Koniskas” można było złapać trochę powietrza, zamyślając się przy falujących dźwiękach zwrotek oraz refrenu.

Soen WrocławSoen, Wrocław, 07.10.2015
fot. Marzena Józefczyk

Jedną z największych wartości koncertów, szczególnie klubowych, jest pojawiająca się na nich bliskość. Zarówno ta emocjonalna, jak i fizyczna. Jesteś i czujesz twoje ulubione dźwięki blisko ciała oraz duszy, ale również przebywasz bardzo blisko ludzi, którzy je na żywo tworzą. Widzisz na własne oczy złożoność kompozycyjną piosenek, dostrzegasz niuanse i trudność poszczególnych riffów, zauważasz wszystkie źródła dźwięków (np. grzechotka klawiszowca), poznajesz gesty, mimikę i czujesz emocje ludzi, z którymi dzielisz wyjątkowość tego momentu. We Wrocławiu na scenie można było z bliska zobaczyć cały zakres wyrafinowania muzyki Soen. Poza tym pośród muzyków wyróżniała się energia nowych członków zespołu, szczególnie gitarzysty Marcus Jidella, który zarażał swoim zaangażowaniem zarówno kolegów z zespołu, jak i publiczność. Wokalista Joel Ekelöf był bardziej stonowany w swoich zachowaniach. W refleksyjnych partiach odrobinę teatralnie rozkładał swoje ramiona, jakby chciał objąć wszystkich obecnych swoim śpiewem, przy mocniejszych uderzeniach muzyki na jego twarzy malował się patetyczny gniew, a w spokojniejszych fragmentach zanurzał się w swoje teksty wyśpiewując je z przymkniętymi oczami.

Soen Wrocław Firlejfot. Marzena Józefczyk

Pod względem brzmienia mniej więcej do połowy koncertu głos Joela i gitara Marcusa były trochę niewyraźne, ale od przyjętego z wielkim entuzjazm utworu „Savia”, dźwięk był już bez zarzutu. Emocje zaś cały czas były na krańcu skali intensywności aż do absolutnej kulminacji, która nastąpiła w…. No właśnie, koncert rockowego zespołu Soen był wypełniony dźwiękami o bardzo dużym natężeniu, ale najbardziej emocjonalny moment wieczoru nastąpił podczas fragmentu a capella, kiedy zaśpiewana w ten sposób końcówka utworu „Kuraman” posłała w dół moich ramion i całego ciała gęste pasmo dreszczy. I ten wybuch entuzjastycznego hałasu po wybrzmieniu wysłuchanej do końca nuty. I ta porywająca moc nagłego przejścia z totalnej ciszy w niesamowitą ekstazę. Nic dziwnego, że zespół nie szczędził pochwał publiczności. To samo słyszałem na wrześniowym koncercie God Is An Astronaut i poprzedzającym go o kilka dni występie Machine Head. „You are the best audience on this tour!”. Czasami bywamy specyficznym narodem wciąż posiadającym wiele niepotrzebnych kompleksów, ale po doświadczeniu koncertów w innych krajach, szczególnie zachodnioeuropejskich, z pełnym przekonaniem stwierdzam, że pod względem intensywności odbioru muzyki kosimy wszystkich równo z ziemią. Zresztą, posłuchajcie sami tutaj.

Pasja. Pasja fanów i muzyków. Połączenie tych dwóch intensywności sprawiło, że kiedy po tym wywoływaniu wyszli na scenę i zagrali kończący koncert „Pluton”, w którym partia gitary (!) została chóralnie odśpiewana przez wszystkich zebranych w klubie, wskazówka transmitera zwariowała i wyszła daleko poza skalę. 7 października we wrocławskim Firleju było absolutnie wyjątkowo.

Soen relacja Wrocław

Soen Firlej WrocławSoen, Marcus, magia, moc.
fot. Marzena Józefczyk

Krzysztof Bienkiewicz

 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
Możliwość komentowania Relacja: Soen (Wrocław, 07.10.2015) została wyłączona
 

Komentowanie wyłączone.

 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.