Wywiad: Casey McPherson / Alpha Rev

17.01.2014

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że od momentu pojawieniu się internetu funkcjonujący dotychczas na jasno ustalonych zasadach świat muzyki został wysadzony w powietrze. Spadek sprzedaży płyt to jedno, ale często można usłyszeć narzekania na wysyp w internecie marnych zespołów, które za wszelką cenę prą do tzw. „kariery”. Nie zaprzeczam temu faktowi, ale w muzyce jak w życiu, punkt widzenia w dużej mierze zależy od punktu skupienia. Tak, w nurcie muzyki obecnie ma miejsce duży zalew błota, ale eksplorując sieć znacznie częściej ogarnia mnie zachwyt nad ilością odnajdywanych w niej diamentów, rozproszonych po całym świecie utalentowanych zespołów i twórców, których możesz poznać dzięki magicznym właściwościom protokołów komunikacyjnych. Poniżej przedstawiam wam jeden z takich brylantów. Casey McPherson, założyciel, wokalista i multiinstrumentalista pochodzącego z Teksasu zespołu Alpha Rev mówi o swojej formacji, iż chciałby, żeby była ona jak „światło na końcu tunelu, jak pierwszy krok w kierunku ujawnienia czegoś, co należy zobaczyć.” Zrobiłem więc krok. W oddali mrugnął jasny punkt.

(Casey Mcpherson i jego zespół w jego dłoniach)

„Bloom” to dla mnie jedna z najlepszych płyt wydanych w 2013 roku. Jest mocno zróżnicowana, a przy tym bardzo przebojowa, świetnie skomponowana i wyprodukowana. Ja ty oceniasz ten album z perspektywy czasu?

Dziękuję! Dobrze mi się nad nim pracowało. Sądzę, że każdy twórca zawsze znajdzie coś, co by jeszcze można poprawić w jego kreacji, ale spoglądając na tę płytę z perspektywy czasu, myślę, że była dobrą interpretacją mojego stanu ducha w tamtym czasie.

Piosenką, która dla mnie najbardziej wyróżnia się na płycie, jest „I will come”. Emituje ona mroczne, ale równocześnie zmysłowe pasmo, które jest tak intensywne, że aż prawie niebezpieczne, ale to niebezpieczeństwo jest pociągające. Zwykle nie pytam o to, gdyż wydaje mi się, że to, jak ja odczuwam piosenkę stanowi o tym, czym ona miała być w odbiorze mnie jako słuchacza, ale w tym wypadku chciałbym zrobić wyjątek. Co ty chciałeś zawrzeć w tym utworze?

„I will come” opowiada o relacji z duchowym mrokiem i światłem. Tak naprawdę to może być zmysłowa relacja, w każdym z przypadków objawiająca się w inny sposób. Chciałem w tym utworze zawrzeć nadzieję. Nadzieję, że prowadzić będzie jednak światło, że ono przyjdzie lub też my do niego dotrzemy dzięki miłości i poprzez wolny wybór, nie dlatego, że staliśmy się niewolnikami nas samych lub przez to, że zostaliśmy do tego zmuszeni.

Kiedy słucham takich utworów jak „Lexington”, wręcz słyszę ich wykonanie na stadionach. Ta piosenka jest tak przestrzenna, melodyjna, w dobrym tego słowa znaczeniu wręcz „coldplayowa”. Szczerze powiedziawszy, kiedy po raz pierwszy was usłyszałem przeleciała mi przez głowę myśl, którą często można spotkać w komentarzach na Facebooku lub YouTubie: „dlaczego ta kapela jest tak mało znana?!”, „o rany, oni powinni być znacznie większym zespołem!”. Mam świadomość, iż może powinniśmy najpierw zdefiniować, co bycie „dużym zespołem” tak naprawdę oznacza. Wiem również, że na popularność zespołu ma także wpływ cała ta biznesowa strona branży muzycznej, czyli wytwórnie, budżety, promocje, choć i tu można się zastanowić, na ile to jest ważne dla danego zespołu. Dlatego też w tym miejscu chciałbym zapytać cię o bardzo podstawową rzecz: dlaczego ty właściwie tworzysz i dzielisz się swoją muzyką?

Dziękuję ci za te miłe słowa. Ja tworzę muzykę, gdyż mocno czuję, że zostałem do tego stworzony. W tej branży to często działa bipolarnie na zasadzie „słońce-deszcz”, „piekło-raj”. Miałem okresy, w których chciałem być bardziej znany lub odczuwać większą dozę sławy jako efektu sukcesu, jednak ostatecznie to nie ma tak naprawdę znaczenia. Robię to, ponieważ po prostu kocham to robić.

Gdziekolwiek bym się nie udawał, zawsze zabieram ze sobą muzykę. Pewnego dnia, kiedy wracałem w nocy do domu i byłem trochę w refleksyjnym nastroju, znienacka w odtwarzaczu pojawiła się wasza piosenka „When you gonna run”. Jej dźwięki wywołały we mnie myśl, która ujęta w słowa brzmiałaby mniej więcej: „Jedną z najczęstszych iluzji, w którą wierzą ludzie, jest przekonanie, że ma się czas”.

Czy czujesz czasami, że ty/my nie mamy czasu?

To bardzo prawdziwe. Czuję czasami, że to życie trwa tylko kilka sekund i zdarza się, że zbytnio zanurzam się w nadzieje, pragnienia, czekanie na to, co nadejdzie, zamiast skupić się na byciu w danej chwili. Nasze życia byłyby bardzo inne, gdybyśmy byli bardziej obecni w „teraz”.

Mam kuzynkę, która jest zakonnicą. Ona często ma kontakt z ludźmi biednymi, trudnymi rodzinami czy też sierotami. Spotkaliśmy się podczas ostatnich Świąt, rozmawialiśmy długo o życiu oraz relacjach międzyludzkich i w pewnym momencie ona powiedziała mi ciekawą rzecz. W oparciu o jej doświadczenia, obojętnie czy byłaby to nadużywająca alkoholu rodzina żyjąca w trudnych warunkach, nie umiejące czytać i pisać dzieci żyjące na ulicy czy też zapomniane sieroty, obojętnie również w jakim miejscu na świecie – Meksyku, Paryżu czy może Kirgistanie, jakiekolwiek byłby okoliczności i ludzie, w jej odczuciu każdy wszędzie miał jedno i takie samo pragnienie: poczuć relację z drugim człowiekiem. Przywitać się, wymienić myśl, otrzymać uśmiech. Po tragicznych wydarzeniach (*) w twoim życiu ty również jesteś zaangażowany w pomaganie innym. Jaką masz refleksją na temat tego wszystkiego, co noszą w sobie ludzie zmagający się z depresją lub myślami samobójczymi?

Wygląda na to, że masz wspaniałą kuzynkę! Jej refleksja jest bardzo prawdziwa, szczególnie jeśli chodzi o tych z nas, którzy zmagają się z depresją, chorobą psychiczną lub myślami samobójczymi. Walka z chorobą psychiczną jest niezwykle bolesna i niesamowite jest to, jaki pozytywny wpływ na to zmaganie mogą mieć inni ludzie poprzez wysłuchanie i obdarowanie miłością tej osoby. Choroba psychiczna może mieć aspekt fizyczny, duchowy, emocjonalny, a nawet chemiczny. Może się objawiać w jednym, kilku lub wszystkich na raz z tych aspektów. Ja staram się pomagać tym ludziom ta, gdzie mogę i w tej działalności odnajduję również ukojenie dla samego siebie.

(*) Kiedy Casey miał 19 lat, jego ojciec popełnił samobójstwo, 4 lata później samobójstwo popełnił jego brat. Dziś Casey pomaga innym, którzy stracili rodzinę w wyniku depresji i samobójstwa, pełniąc wolontariacką funkcję rzecznika Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego, Zdrowie Psychiczne Ameryki w Teksasie.

Pytania: Krzysztof Bienkiewicz

www.alpharev.com

http://www.facebook.com/alpharev

Alpha Rev – Sing Loud

YouTube Preview Image

 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
Możliwość komentowania Wywiad: Casey McPherson / Alpha Rev została wyłączona
 

Komentowanie wyłączone.

 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.