Wywiad: Chadwick Johnson / Hundredth

23.03.2014

Lubię słowo „znajomy”. To określenie dobrze oddaje charakter relacji z niektórymi ludźmi, którzy są obecni w moim życiu, ale z którymi nie znam się aż tak dobrze lub z którymi nie czujemy siebie wzajemnie na tyle, by mieć taką interakcję, jak z kimś, kogo świadomie nazywam „przyjacielem” lub kto jest w moim życiu „ważny”. Podobnie jest z zespołami. Jest dużo kapel, które są „dobre”, ale znacznie mniej tych, które są „wyjątkowe” i które na każdym poziomie artystycznej egzystencji mają coś wartościowego, coś, czego innym brakuje. W zeszłym miesiącu miałem okazje przeprowadzić rozmowę z wokalistą zespołu z tej drugiej kategorii. Z Chadwickiem Johnsonem z Hundredth spotkałem się po koncercie zespołu w warszawskiej Hydrozagadce. Na ścianie sali, w której rozmawialiśmy wisiało zdjęcie Laury Palmer, bohaterki kultowego serialu „Twin Peaks” oraz filmu, którego tytuł zawsze bardzo mi się podobał – „Ogniu, krocz ze mną”. Jak się okazało, ogień kroczył z nami również w trakcie rozmowy.

Rozmawiamy po koncercie i po obejrzeniu waszego występu kolejność pytań, które chciałem ci zadać, uległa pewnej dekompozycji, co jest tak naprawdę dobre, gdyż oznacza to, że w trakcie występu zdarzyło się coś istotnego. Chciałbym zacząć od tego, czym wy rozpoczęliście. Skąd pochodzi intro, które otwiera wasz koncert?

To jest fragment filmu z 1976 roku pt. „Sieć” (org. „Network”.)

To, co szczególnie spodobało mi się w tym cytacie, pojawia się na samym jego końcu, czyli tuż przed tym, gdy wasze dźwięki z impetem uderzają w publiczność. Ten fragment brzmi „Wścieknij się, jesteś człowiekiem”. Gniew, jako emocja, jak ważna jest w byciu człowiekiem?

Gniew jest uczuciem, które może być wykorzystywane do pozytywnych rzeczy, ale ta emocja ma wiele negatywnych konotacji. Zack de la Rocha z Rage Against The Machine śpiewa, że „gniew jest darem” i gdy po raz pierwszy usłyszałem te słowa, pomyślałem, że są bardzo prawdziwe. Gniew jest bardzo zaawansowaną formą pasji. Może mieć swoje źródło również w strachu, zwłaszcza jeśli dotyczy rzeczy, na której bardzo ci zależy, ale jako emocja może być używany w pozytywnym charakterze, jako katalizator zmian w świecie.

W moim odbiorze wszystkie wasze płyty różnią się między sobą. „When Will We Surrender” jest bardzo ciężka. „Let Go” bardzo twarda, wręcz fizycznie twarda, jak skała. Brzmi tak, jakby wszystkie struny i werbel miały z napięcia za chwilę się urwać lub pęknąć. A z Kolei „Revolt” jest mocno dzika, poszarpana. Jak bardzo każda płyta obrazuje to, jakimi byliście ludźmi w momencie, w którym powstawał dany album?

Nigdy nie myślałem w ten sposób o naszych płytach, ale ma to sens. Nawet pod względem tekstów, „When Will We Surrender” to dla mnie emocjonalnie ciężka płyta. „Let go” z kolei opowiada o wzmacnianiu, utwardzaniu się, patrzeniu na świat w bardziej skoncentrowany sposób, tak więc to ciekawe, że określasz jej brzmienie jako twarde. „Revolt” zaś dotyczy wszystkich problematycznych kwestii, które dzieją się na świecie, ale są pomijane lub zamiatane pod dywan. Na tej płycie chcieliśmy być bardzo bezpośredni, uderzać prosto w twarz, wstrząsać, szarpać, jak powiedziałeś. Chcieliśmy pokazać prawdę poprzez gniew, który nie jest negatywny, ale świadomy. Nasza nadchodząca płyta, „Resist”, będzie o tym wszystkim, co następuje po gniewie. Kiedy zdajesz sobie sprawę, że jesteś tak samo częścią problemów, jak każdy inny, ponieważ wszystko co widzisz, jest odbiciem samego ciebie. Pod względem tematycznym ta EP-ka będzie bardziej wglądem w siebie. Rozumiem, co masz na myśli, kiedy opisujesz w ten sposób każdy album. My na każdej płycie chcemy robić coś innego, ponieważ ten zespół jest ekspresją nas samych, a za każdym razem, kiedy tworzymy album, nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi, którymi byliśmy podczas prac nad poprzednim krążkiem. Staramy się, by następował stały progres we wszystkim, co robimy, dlatego to wszystko się zmienia.

Dźwięki się zmieniają, ale jeden element waszej muzyki jest stały – jest nim wielka pasja. Jak ty byś zdefiniował pojęcie pasji? Ja ty ją czujesz?

Pasja jest czymś, co tkwi w tobie i nie daje ci spokoju. To jest to coś, co każe ci robić pewne rzeczy. Takie, które czujesz głęboko w środku, na których ci zależy i które chcesz robić. Trudno jest wyjaśnić czym jest pasja, myślę, że łatwiej jest ją pokazać w czynach.

W jednym z moich wcześniejszych wywiadów zadałem to samo pytanie Hoyi z Madball i on powiedział ciekawą rzecz. Według niego pasja jest czymś, nad czym nie masz kontroli, a jednocześnie pozwalasz temu brakowi kontroli się dziać, ponieważ tak naprawdę to jest to, co chcesz robić.

To jest naprawdę zajebista odpowiedź. To tak, jakbyś zmuszał samego siebie, żeby to robić. W zupełności się zgadzam.

Z pewnością macie okazje komunikować się z fanami, czy to podczas bezpośrednich rozmów po koncertach, czy może poprzez maile lub Facebooka, zakładam więc, że wiecie dlaczego i jak bardzo Hundredth jest ważny dla waszych fanów. Możesz więc mieć obraz, czym jest wasz zespół dla ludzi, którzy was słuchają, ale ja chciałem cię zapytać, czym Hundredth jest dla ciebie?

Czuję, że dorosłem w tym zespole. Kiedy zaczynaliśmy, miałem 19 lat, teraz mam 25 i te 6 lat były najbardziej szalonym okresem mojego życia. Odkryłem, kim jestem, w co wierzę, jak wydarzenia z przeszłości ukształtowały mój obecny charakter. Hundredth reprezentuje mnie oraz wszystkich tych, którzy byli w tym zespole od początku jego istnienia. Mieliśmy członków, którzy byli z nami przez jakiś czas, a potem odchodzili, by robić inne rzeczy w życiu i to jest ok. Postrzegamy Hundredth jako zespół, ale też jako pewne zjawisko, któremu ludzie przez jakiś czas służą, a potem ruszają dalej. To jest w porządku, ponieważ nie każdy chce być w trasie 200 dni w roku. Ludzie chcą się ustabilizować i zorganizować sobie życie i ja to rozumiem. Jeśli ktoś właśnie to chce robić w życiu, to ja jak najbardziej to popieram. Chcę, żeby moi przyjaciele, którzy byli w tym zespole, robili to, czego pragną. Tak więc Hundredth reprezentuje nas wszystkich – obecnych członków oraz tych, którzy grali w zespole wcześniej.

Obojętnie czy w studiu czy na scenie, kiedy wszystko jest dobrze, kiedy jest przepływ ognia, energii między wami i publicznością, wtedy dzieje się magia i z pewnością macie wtedy poczucie, że to, co robicie, ma wartość i sens. A co czujesz, kiedy wszystko idzie źle? Czy, a jeśli to jak często, pytacie siebie, czy to wasze działania w ogóle mają sens?

Na szczęście nie czuliśmy takich momentów zwątpienia od dłuższego czasu, ale to się może pojawić w każdej chwili. Sytuacją, w której podobne odczucie może się pojawić jest granie dla ludzi, którzy cię zupełnie nie znają. To się dzieje, kiedy występujesz przed nową publicznością, ale szczerze powiedziawszy w takich chwilach, kiedy nie ma interakcji z ludźmi przed sceną, ja czuję większą koneksję z samą piosenką i tym, o czym śpiewam. W mało przyjemnej sytuacji myślę jeszcze bardziej o przekazie danej piosenki i to ma wtedy dla mnie jeszcze większe znaczenie. Nasz zespół gra różne trasy, nie tylko z hardcorowymi zespołami. Staramy się być różnorodni i grać dla nowych ludzi.

Więc świadomie wystawicie się na takie sytuacje, pomimo wyzwań, które one często ze sobą niosą?

Tak. Ale jak mówię, nie pamiętam, kiedy mieliśmy ostatnio chwilę zwątpienia. Myślę, że obecnie czujemy się mocno osadzeni w tym, co robimy. Przez te wszystkie lata przeżyliśmy wiele gównianych chwil, w których zarabialiśmy dosłownie 2 dolary dziennie. Tyle, że ledwie starczyło nam na posiłek w Taco Bell, ale przez ten cały czas włożyliśmy w zespół wiele pracy, która na szczęście doprowadziła nas do etapu, w którym nie mamy momentów zwątpienia. Jednak powtarzam, zawsze jest ryzyko, że to się może czaić tuż za rogiem. Nigdy tego do końca nie wiesz.

Pewność i radość
Hundredth w Warszawie (24.02.2014)
fot. Jan Daciuk

Parę dni temu byłem w Londynie. Chodząc po mieście, patrzyłem na jego architekturę, sklepy, restauracje, obserwowałem całą kulturową różnorodność, z której składa się to miasto. Potem na lotnisku obserwowałem ludzi przemieszczających się w te wszystkie miejsca i za każdym razem, kiedy tak sobie patrzę na świat, dociera do mnie, że to niesamowite, jak bardzo jest różnorodny i jak wielu różnych ludzi, czyli automatycznie żyć, jest na świecie. To tylko taka moja mała refleksja z prywatnej podróży. Czego ciebie uczą podróże, które odbywasz w ramach tras?

Kiedy podczas tras podróżujesz do różnych krajów, zauważasz różnice kulturowe, zarówno jeśli chodzi o ludzi, jak i miejsca, ale zdajesz sobie wtedy również sprawę, że wewnątrz tak naprawdę wszyscy jesteśmy tacy sami. Obojętnie gdzie mieszkasz, jaką masz narodowość, albo co przeżyłeś. To jest moja największa obserwacja z podróży i tak naprawdę uświadomienie tego sobie bardzo zmieniło mnie jako człowieka. Kiedy to do ciebie dociera, zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę niczym się nie różnisz od wszystkich ludzi, którzy są na koncercie. Wszyscy czujemy to samo . W moim przypadku zdarzyło się po prostu tak, że śpiewam piosenki, które napisałem z przyjaciółmi, ale poza tym między tobą, mną i kimkolwiek innym na koncercie nie ma żadnej różnicy. Świadomość tego zjawiska zmieniła mój sposób postrzegania świata. Każdy jest odbiciem mnie samego.

W jaki sposób jesteśmy tacy sami? Masz na myśli wartości, które dla nas są istotne?

Myślę, że każdy chce być po prostu szczęśliwy i mieć poczucie, że nie jest sam, mieć poczucie przynależności. Ludzie wyrażają to na różne sposoby, ale jeśli zajrzysz poza wartości, ideały, religie, upodobania, jedzenie, muzykę lub cokolwiek innego, głęboko w środku ludzie tak naprawdę chcą się łączyć w czymś wspólnym. To jest kwestia duchowa. Każdy z nas to istota czująca.

Ja nie mam żadnych tatuaży. Lubię tatuaże i uważam je za formę sztuki, ale (na razie?) nie czuję potrzeby dziarania się. Jednak gdybym się na to zdecydował i motyw tatuażu chciałbym wybrać tekst, z którym mocno się identyfikuję, jednym z nich na pewno byłby fragment twoich słów z numeru „Desolate”, a konkretnie linijka „oczyść mnie ogniem” (org. „refine me with fire”). To byłaby długa opowieść, gdybym miał wyjaśnić dlaczego ten fragment tak do mnie przemawia, powiem więc tylko, że mam poczucie, iż zdarzyło się w moim życiu „oczyszczeniem ogniem” i ogień jest ważny w świecie moich emocji. Ciebie zaś chciałem zapytać jak ty postrzegasz ogień?

Jeden z moich najlepszych przyjaciół, Brandon, wytatuował sobie dokładnie ten wers na brzuchu. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, jak ten tekst powstał. Wydaje mi się, że to była po prostu spontaniczna myśl, ale najbardziej niesamowite jest w niej to, że po napisaniu tego wersu wszechświat przetestował mnie pod kątem jego znaczenia. Chodzi o to, że był taki okres w historii naszego zespołu, w którym za każdym razem, kiedy mieliśmy już wyruszać w trasę, jeden z naszych przyjaciół umierał. To było szaleństwo. To przytrafiło się siedmiu osobom. Na przykład nasz przyjaciel, który odpowiadał za sprzedaż koszulek na koncertach, został zasztyletowany w klubie nocnym. Miał jechać z nami w trasę, jego śmierć nas mocno poruszyła. Ten fragment tekstu jest wyjątkowy dla naszego zespołu. Jak mówię, nie pamiętam dokładnie jak i kiedy go wymyśliłem, ponieważ to było już dawno temu, ale to był przebłysk myśli. Jakby coś nade mną podało mi tę linijkę. A potem to już było na stałe związane z moim życiem i jakby mnie testowało. Jeśli zaś chodzi o ogień, to jest on piękny, ale i nieprzewidywalny.

Ty masz w sobie mnóstwo ognia na scenie. On sprawia, że twój sposób bycia na scenie jest niebezpieczny. Choć może „pełen mocy” byłoby bardziej odpowiednim określeniem.

Dziękuję, niesamowicie usłyszeć coś takiego. Wydaje mi się, że ogień jest również właśnie taki. Jest to dziki element natury, z jednej strony konieczny do życia, a z drugiej niekontrolowany i bardzo niebezpieczny.

W naturze ogień z pewnością jest niekontrolowany, ale gdyby przełożyć go na poziom ludzi, kiedy jesteś świadomym człowiekiem, który odczuwa w sobie ogień, wydaje mi się, że do pewnego stopnia można go kontrolować. Można również nakierowywać to ogniste czucie na pewne myśli i aspekty życia, a tym samym zintensyfikować swoją interakcję ze światem. W swojej pierwotnej naturze ogień to zjawisko nie podlegające kontroli, ale myślę, że jeśli masz go w sobie i jesteś tego świadomy, można go użyć jako katalizatora intensyfikacji czucia i wydaje mi się, że ty potrafisz to robić.

Dziękuję ci bardzo. To jest naprawdę fajny i głęboki koncept. Jeśli ogień wydostaje się w niekontrolowany sposób, to wtedy niszczy, ale jeśli jesteś w stanie ująć go w ryzy, to wtedy może służyć dobru. To jest świetna myśl, stary. Dziękuję.

Hundredth – Desolate

YouTube Preview Image

Ok, ostatnie pytanie. W twoich tekstach poruszasz wiele ważnych aspektów życia: emocje, sprawy duchowe, sprawy socjalne, ale gdybyś zebrał to wszystko w jedną myśl i spróbował odpowiedzieć na pytanie – co jest dla ciebie w życiu ważne?

Myślę, że po prostu chciałbym sprawiać, żeby świat był choć trochę lepszy. Nie jestem w tym dobry, ale chciałbym, tak więc się staram. Staram się otworzyć ludziom oczy, na to, co się dzieje na świecie lub sprawić, żeby mieli oni coś, z czym mogą identyfikować swoje emocje. Wiem, że nie za dobrze mi to wychodzi, ale…

Skąd wiesz, że ci nie wychodzi?

Ponieważ jestem zgorzkniały, tak jak wszyscy. Ponieważ bywam obojętny, czasami bardzo egoistyczny. Wiem jednak również, że tego właśnie chcę. Chcę, żeby moje życie miało taki sens – sprawiania, żeby świat był lepszy. Dotarcie do tego celu jest procesem, progresją i ja staram się podążać w tą stronę.

Mi się wydaje, że w życiu nie chodzi o to, by być idealnym. Bardziej istotne jest to, aby być świadomym swoich słabości i podejmować wysiłki prowadzące do przemiany tych minusów w coś pozytywnego.

Z pewnością. Wyjście poza te negatywne ograniczenia i stanie się tym, kim w pełni chcesz być, jest moją osobistą mantrą. Moim celem w życiu jest ulepszanie świata i cokolwiek stanie się po zakończeniu grania w Hundredth, mam nadzieję, że będzie to kontynuowane.

Hundredth jest więc jednym z narzędzi, którego używasz do naprawy świata, ale tak naprawdę podjąłeś już działania wychodzące poza zespół. Dwa lata temu uruchomiliście projekt związany z pomocą humanitarną. Powiedz, jaki był ostatecznie jego efekt?

Ten projekt uruchomiliśmy w czasach albumu „Let go”, ponieważ na tej płycie było wiele utworów zaangażowanych społecznie, zatem oprócz albumu chcieliśmy stworzyć platformę, na której ludzie mogliby się zjednoczyć i zrobić coś razem. Zaangażowaliśmy się więc w projekt związany z dostępem do wody pitnej i podczas koncertów promujących album zbieraliśmy pieniądze na ten cel. Udało nam się zebrać 10 000 dolarów, które poprzez organizację Charity Water zostały przekazane na 2 projekty w Indiach. Te pieniądze mają umożliwić ludziom z dwóch indyjskich wiosek dostęp do czystej wody i podstawowej infrastruktury sanitarnej na zawsze. W każdej wsi żyje około 250 osób. Wszystkie procedury i prace związane z budową infrastruktury i pełnym wdrożeniem projektu trwają 2 lata i jeden z nich właśnie został ukończony. Maila z taką informacją dostałem dosłownie wczoraj.

Ta inicjatywa zainspirowała nas również artystycznie, dlatego na następnej płycie „Revolt” staraliśmy się spoglądać na różne kwestie już z trochę innej perspektywy np. zastanawiając się, dlaczego w niektórych miejscach na świecie niedobory wody w ogóle istnieją. Kiedy poszliśmy w tę stronę, dotarło do mnie, że w szerszej perspektywie te 10 0000 dolarów to jest tak naprawdę niewiele. One z pewnością są wszystkim dla tych 500 osób, ale tak naprawdę głównym problemem jest kapitalizm sam w sobie. Nie zrozum mnie źle, my po części też w tym jesteśmy. Sprzedawaliśmy dziś na koncercie nasze koszulki, to również jest kapitalizm. Jednakże kiedy spojrzałem na problem niedoboru wody szerzej, zdałem sobie sprawę, że to banki i wielkie korporacje odbierają ludziom ziemię dla jej zasobów, uzależniają ich od siebie finansowo i tak naprawdę robią z nich swoich niewolników. I właśnie dlatego ludzie nie mają dostępu do wody. Cieszę się, że zrobiliśmy te dwa projekty, ponieważ to dało wszystkim, którzy się z nami utożsamiają, szansę zjednoczenia się i zrobienia razem czegoś, co może byłoby niemożliwe do wykonania na własną rękę.

Bardzo zacna inicjatywa, bardzo dobry czas spędzony z tobą, dziękuję ci za wywiad.

Rozmawiał: Krzysztof Bienkiewicz

Chadwick Johnson – Hundredth

fot. Dennis Tesch

 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
Możliwość komentowania Wywiad: Chadwick Johnson / Hundredth została wyłączona
 

Komentowanie wyłączone.

 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.