Wywiad: Dino Campanella / dredg

25.05.2014

Pozwól, że zapytam teraz o koncertowanie. Kiedy jesteś w trasie to czy nie jest czasem tak, ze masz dużo czasu pomiędzy? Pomiędzy dotarciem z jednego miejsca na drugie, pomiędzy próbą dźwięku a koncertem. Jaki to jest czas dla ciebie? Jak go spędzasz?

Dla mnie trasa to czas zwiększonego wysiłku fizycznego, ponieważ to właśnie wtedy dużo ćwiczę. Kiedy mam np. 5-cio godzinną przerwę między rozładowaniem sprzętu a próbą, to wyskakuję wtedy do siłowni. Ćwiczenia są dla mnie sposobem na oczyszczenie głowy. Pobudzają moją percepcję. Oprócz tego często biegam po mieście, co jest moją wersją zwiedzania. Uwielbiam to, że mogę przebiec np. przez bazar gdzieś w Chile albo park, gdzie rodzice grają w piłkę z dzieciakami w Australii.

Czyli podczas biegania masz okazję poobserwować życie w danym miejscu.

A także wyrwać się na chwilę z całej tej rockowo-imprezowej machiny, co jest bardzo odświeżające. Nie siedzę całymi dnami z laptopem, tworząc muzykę. To robię w domu. W trasie lubię wyjść na zewnątrz lub poćwiczyć.

Muszę ci powiedzieć, że ja też coś tam amatorsko gram sobie na perkusji. Poza tym działam na polu dziennikarskim, więc również trochę piszę i ostatnio zwróciłem uwagę na to, że coraz częściej postrzegam zdania w pewnym rytmie. To się objawia w odpowiedniej długości zdań lub doborze właściwych słów po to, aby zdanie miało odpowiedni rytm i wydaje mi się, że to podświadomie może mieć źródło w grze na perkusji. Czy ty również masz inne dziedziny życia, w których widzisz/czujesz muzykę?

Jeśli mówimy o rytmie, to on jest ze mną cały czas. Każdy mój krok ma rytm, oddech podczas biegania, dźwięki, które słyszę na ulicy. On jest wszędzie.

A jak się to ma do pianina? Grasz również na pianinie, a to całkiem inny instrument.

Pianino jest dla mnie przedłużeniem wyobraźni.

W jakim sensie?

Myśli. Dla mnie pianino jest przedłużeniem myśli oraz emocji. Kiedy gram na pianinie, to zapisuję swoje myśli. Mówię poprzez nuty. To tak, jakbym nie mógł się wysłowić i jedyną formą wyrażenia tego, co czuję, były dźwięki, które wydobywam z pianina.

Skoro jesteśmy przy tym instrumencie, według ciebie jak ważna w pianinie jest cisza? Cisza bądź też przerwy między dźwiękami.

W tym pytaniu w zasadzie pytasz o dynamikę. Ilość ciszy lub też ilość przerwy między nutami ma większy lub mniejszy wpływ na następny dźwięk, w zależności od tego jak długo ona trwa, w zależności od tego, co ją poprzedzało, jakie jest tempo utworu itd. Możesz zrobić coś efektownego poprzez samo czekanie. Jeśli zagrasz na pianinie półton [dźwięk wydobywany poprzez równoczesne naciśnięcie białego i znajdującego się obok niego małego czarnego klawisza] i jednocześnie przytrzymasz pedał sustain, jeśli wsłuchasz się w to, co emituje wtedy pianino, to usłyszysz wibracje, które są jakby drugą warstwą ukrytą za nutami i to jest również bardzo intensywne.

Czy to przekłada się na twoją grę na perkusji? Twój styl jest wyjątkowy m.in. dlatego, że często łamiesz rytm, zupełnie go nie gubiąc. Czy to ma źródło w pianinie?

Cała moja gra na perkusji wywodzi się z pianina. Kiedy uczyłem się grać na bębnach, to tak naprawdę zawsze próbowałem wydobyć z zestawu jak najwięcej melodii. Podchodziłem do gry na zasadzie “no dobra, gdzie tu k*wa są jakieś nuty?” (śmiech). Wszędzie ich szukałem i w ten sposób nauczyłem się grać na perkusji. Nie zacząłem grać na bębnach, ponieważ kręciła mnie perkusja. Zacząłem grać, ponieważ bębny to wielka frajda. Początkowo byłem pod dużym wpływem pianina, ale jak już trochę się podszkoliłem, to dopiero wtedy zacząłem słuchać innych perkusistów i uczyć się różnych technik oraz stylów.

Dino, perkusja i klawisze. Wszystko na raz…

YouTube Preview Image

Obserwowałem cię podczas koncertu i muszę powiedzieć, że ty nie grasz muzyki. Ty jesteś muzyką.

Jeśli jesteś muzykiem, musisz tak grać. To przedłużenie tego, co czujesz w środku. Ponownie, wyrażanie siebie poprzez dźwięki.

To jednak nie jest tak często spotykane.

A powinno być. Uważam, że tym właśnie powinna być muzyka i wielu wielkich muzyków to właśnie reprezentuje. Przedłużenie tego, co chcą wyrazić z własnego wnętrza. Możesz zagrać prosty rytm, ale nawet w takim przypadku, ważne jest, żeby coś przez to wyrazić. Ci wszyscy perkusiści, którzy grają równo i trzymają tempo, ale w ich grze nie ma żadnych emocji, są potwornie nudni i to nie trafia do ludzi. Ludzie potrzebują czuć. I to zupełnie nie ma związku z trudnością danej partii. Możesz mieć dziesięciu perkusistów w jednym pomieszczeniu i dać każdemu z nich do zagrania taki sam, najprostszy z możliwych rytmów, a różnica pomiędzy nimi i tak będzie wyczuwalna od razu. Na przykład Chad Smith z Red Hot Chilli Peppers. Kiedy on wchodzi na scenę i zapodaje jakiś rytm, no to stary, to czucie jest tam od razu.

Wydaje mi się, że to jest pewna emisja. Tak jak z tobą. Ty coś z siebie uwalniasz i to dlatego ja czuję poruszenie tylko od samego patrzenia na ciebie, ponieważ ogień, który jest w twojej grze, tak naprawdę rozprzestrzenia się po całym klubie.

Nie chciałbym być na scenie, gdybym nie miał nic do powiedzenia. Nie chcę tam być, jeśli poprzez grę nie mógłbym się podzielić moimi myślami.

Każda piosenka to inny zestaw myśli?

Tak, czasami jest to smutek, czasami coś pozytywnego, innym razem coś depresyjnego.

Czy te wszystkie emocje są na stałe połączone z konkretnymi utworami, czy może zmieniają się w zależności od twojego nastroju w danej chwili?

Ciekawe pytanie. Ja z pewnością próbuję odtworzyć to, co jest zapisane na płycie. Do pewnego stopnia istnieje taki obowiązek, gdyż płyta jest zapisana na wieki i wiem, jakie to uczucie, kiedy idziesz na koncert ulubionego zespołu, a perkusista nie gra smaczków lub charakterystycznych motywów. Trzeba grać wszystkie fajne motywy, ale ja również lubię dodać coś spontanicznego. Coś, co wynika z odczuć zaistniałych w danym momencie, a co zostało zainspirowane wydarzeniami dnia lub tygodnia. Myślę, że to ważne, aby oddawać te wpływy chwili. Ogólnie chodzi o balans pomiędzy tym co utrwalone a tym co spontaniczne, ale nie ukrywam, że ja często lubię odpalić coś niespodziewanego. Jestem dosyć samolubnym perkusistą, ale ten zespół na to pozwala.

Samolubnym w sensie, że robisz to, co chcesz?

Tak i również w znaczeniu, że nie boję się przeszarżować. Z tym że jak mówię, ten zespół wręcz tego wymaga. Dredg powstał w oparciu o tego typu otwartość, w której każdy z nas gra to, co chce i to się wszystkim podoba. Każdy w tym zespole ma swobodę czerpania radości z własnej gry. Jeśli coś czujesz, zrób to. Nie ma się czym przejmować. Pie*ol wszystko i rób swoje (śmiech).

(śmiech) To jest dobra myśl na zakończenie. Dziękuję ci za rozmowę.

Dino przekazuje myśli

YouTube Preview Image

 

fot. Kaley Nelson

Rozmawiał: Krzysztof Bienkiewicz

 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
Możliwość komentowania Wywiad: Dino Campanella / dredg została wyłączona
 

Komentowanie wyłączone.

 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.