Wywiad: Gary Meskil i Adam Phillips / Pro-Pain

15.03.2013

Konsekwencja – to jedno ze słów, które definiuje charakter zespołu będącego podmiotem tego wywiadu. Wiele się zmieniło od 1992 roku, czyli od wydania ich debiutanckiego albumu. MTV przepoczwarzyło się w TV, fanom przybyło zmarszczek a ubyło włosów, pojawiły się nowe trendy i zespoły często mające więcej tatuaży niż wyobraźni muzycznej, stopniały lodowce, spadły meteory. Wszystko stanęło na głowie i zaszło wiele zmian, ale zawirowania zewnętrznego świata nie miały wpływu na styl zarówno muzyki, jak i tekstów zespołu Pro-Pain. Szczerość, intelekt, świadoma obserwacja świata, bezkompromisowość i energetyczna petarda. To wszystko wciąż charakteryzuje tę ekipę, która 6 marca zawitała do Wrocławia, gdzie przed koncertem zespołu miałem okazję porozmawiać z liderem formacji, basistą i zarazem wokalistą – Garym Meskilem oraz gitarzystą Adamem Philipsem.

Witajcie. Dziękuję za wasz czas poświęcony mi przed koncertem. Chciałbym zacząć rozmowę od pokazania wam czegoś, szczególnie Garemu. Pamiętasz może te zdjęcia?

Gary Meskil – w środku

Gary Meskil – pierwszy z prawej

Adam: Oh, Crumbsuckers (zespół Gare’go, w którym grał przed założeniem Pro-Pain). Zawsze, kiedy widzę te zdjęcia mam w głowie jedną myśl (śmiech).

Gary: Wiem, wyglądam na nich jak mój syn. Jedno z tych zdjęć było zrobione w 1985, a drugie chyba w 1988.

Szmat czasu. Twoja kariera trwa już około 30 lat i pomyślałem, że na początek zapytam cię – dlaczego ty to właściwie wciąż robisz?

Gary: Sam zadaję sobie to pytanie co najmniej 2 lub 3 razy dziennie.

Adam: (śmiech)

(śmiech) Ale tak serio, co powoduje, że wciąż w tym jesteś?

Gary: Wydaje mi się, że jeśli robisz to już tak długo, to w pewnym sensie staje się to częścią twojego bycia i w zasadzie ciężko jest sobie wyobrazić, byś mógł robić cokolwiek innego.

Ale to nie jest nawyk, prawda?

Gary: Nie nazwałbym tego nawykiem. Myślę, że to jest pasja. Ludzie, którzy są jeżdżącymi w trasę muzykami, mają oczywiście zamiłowanie do muzyki, ale także do przygody, podróżowania, zwiedzania świata.

Gary Meskil – Pro-Pain (03.2013)

(fot. Piotr Tomala)

Jesteście obecnie w trasie promującej wasz ostatni album „Straight to the dome”. To kolejna świetna płyta Pro-Pain i, słuchając tego albumu, zastanawiałem się nad charakterem waszego zespołu. Jesteście ciekawym przypadkiem, ponieważ z jednej strony tworzycie bardzo konsekwentną grupę mającą własny styl, wasze płyty są podobne, każdy kolejny krążek nie przynosi muzycznej rewolucji, ale jednocześnie zawsze jest na nim coś wcześniej niespotykanego, jakieś nowe pasmo lub element.

Adam: Wiem, że fani oczekują byśmy byli konsekwentni, ale jeśli nagramy cztery takie same albumy z rzędu, to za każdym razem kupi je mniej ludzi. Dodajemy więc nowe rzeczy do naszej muzyki, ale z drugiej strony, nie możemy też przestać brzmieć jak Pro-Pain, bo to tworzy nasz charakter.

Jedną z cech charakterystycznych waszej muzyki jest przebojowość, a połączenie ciężkiego, ostrego grania z przebojowością nie jest łatwe.

Adam: Z pewnością nie jest to proste. Zarzutem, jaki mam do niektórych moich ulubionych zespołów, jest właśnie to, że nie mają one piosenek. Uwielbiam kapele takie jak Periphery, ale uważam, że ich utwory nie mają struktury piosenki, a to jest właśnie element, który tworzy przebojowość. Struktura utworu jest bazą, na której jest zbudowana piosenka.

I wy w taki sposób komponujecie swoje utwory?

Adam: Tak. To nadaje piosence charakter. Każda z nich ma własny i nawet jeśli są one podobne, są skonstruowane w odmienny sposób.

Muzyka jest bardzo emocjonalną materią. Zawiera i wyraża wiele uczuć, ale w obrębie ciężkiego grania jedną z głównych emocji w moim odczuciu jest gniew. Kiedy jednak słucham różnych mocnych rzeczy, zastanawiam się czasem czy dane dźwięki wyrażają gniew czy może wściekłość. Czy dla was istnieje jakakolwiek różnica pomiędzy tymi dwiema emocjami?

Gary: Wydaje mi się, że to są różne dwa poziomy tej samej emocji. Z perspektywy sceny możemy zmienić gniew we wściekłość, z tym że sporo tych emocji pochodzi z treści tematów, które poruszamy w tekstach. Świat daje sporo powodów do gniewu i wściekłości. Na szczęście dla takiego zespołu jak Pro-Pain, im gorzej się dzieje na świecie, tym więcej mamy tematów do poruszenia. Z jednej strony, jako zwykły obywatel chciałbyś, żeby rzeczy zmieniały się na lepsze, ale z drugiej, jakoś cały czas nie cierpimy na niedostatek kwestii do poruszenia w piosenkach. Świat stworzył warunki, w których taki zespół jak nasz może prosperować i śpiewać o tych wszystkich negatywnych sprawach, które się dzieją wokół nas.

Adam: Nie jestem pewien czy w naszej muzyce jest gniew czy wściekłość, choć z pewnością zdarza się, że obie te emocje są obecne. Nawiązując do wypowiedzi Garego, na ostatniej płycie jest wiele tekstów, które odbiegają od warstwy lirycznej zawartej na poprzednich albumach. Wcześniej w jego tekstach więcej było złości nakierowanej na politykę, ale Gary obecnie odchodzi od tej tematyki. Pod kątem treści najnowszy album jest bardziej zbliżony do naszego debiutu „Foul taste of freedom”,na którym Gary opowiadał w tekstach pewne historie.

Masz na myśli takie numery jak np. „Johny Black”?

Adam: Tak i na ostatniej płycie utwór tytułowy “Straight to the dome” również posiada bohatera o imieniu Johny, tak więc jest to pewne nawiązanie.

Gary, czy celowo odszedłeś od tematyki związanej z polityką?

Gary: Tak. Obecnie jest dosyć łatwy dostęp do alternatywnych mediów i źródeł informacji. W mojej ocenie sytuacja ta powoduje, że każdy z nas ma teraz możliwość zostania takim domowym/fotelowym politykiem.

Dobre określenie.

Gary: Z tym że to odbiera mi chęć działania na tym polu. Kiedy pisałem teksty na ostatnią płytę, nie czułem mocnej potrzeby poruszania zagadnień politycznych. Jakkolwiek nie zmienia to faktu, że pilnie śledzę wiadomości i jestem świadomy tego, co się dzieje na świecie. Zbieranie wszelkich możliwych informacji z różnych źródeł i wyrabianie swoich własnych opinii na rozmaite tematy zajmuje mi sporą część dnia.

Adam: Poza tym, ogólnie mówiąc, zawartość tekstów nie zawsze musi być zgodna z warstwą muzyczną. Dla przykładu, jeśli Marshall, nasz drugi gitarzysta, napisze jakąś piosenkę w danym stanie emocjonalnym, a potem Gary doda do tego swoje słowa, to tekst Gary’ego niekoniecznie musi oddawać to, co czuł Marshall w momencie pisania utworu. To jednak zupełnie nie umniejsza wartości samej piosenki. W takiej sytuacji jeden utwór dla dwóch osób może mieć odmienne znaczenia. Dlatego uważam, że sposób, w jaki publiczność odbiera i odnosi się do muzyki i tekstów, jest elementem dopełniającym proces twórczy.

Ja uważam, że dany utwór jak najbardziej jest dziełem zespołu, ale wydaje mi się, że w momencie, kiedy piosenka wykracza poza głośniki lub scenę, to w pewnym sensie zaczyna również należeć do słuchacza.

Adam: W zupełności się zgadzam.

Na przykład ja mam piosenki, które czuję, że są moje, ale nie w tym sensie, że ja je posiadam, lecz w takim, że mam z nimi emocjonalną więź.

Adam: I to oznacza, że zespół dobrze wykonał swoją robotę.

A ten rodzaj relacji z dźwiękami jest dla mnie jedną z najpiękniejszych rzeczy w muzyce. Adam, wspomniałeś o Marshallu, ale ja chciałbym zapytać również o gitarzystę, którego prawie 2 lata temu zastąpiłeś w zespole. Mam na myśli Toma Klimchucka. Masz może kontakt z Tomem?

Adam: Rozmawiałem z Tomem jakieś 6 lub 7 miesięcy temu.

Co u niego, jak on się czuje? (Tom z powodów zdrowotnych  musiał w 2011 roku zrezygnować z grania w zespole)

Adam: Tom czuje się znacznie lepiej, jego stan zdrowia się poprawia. Kiedy rozmawialiśmy był w dobrym humorze, tak że mieliśmy dobrą pogawędkę.

Dobrze to słyszeć. Pytam o Toma również dlatego, że miałem okazję go poznać, kiedy Pro-Pain grał ostatnio w Warszawie, czyli jakieś 3 lata temu. W tym czasie wyszła wasza poprzednia płyta „Absolute power” i pamiętam, że kiedy słuchałem tego albumu, a potem widziałem występ Toma na żywo, byłem pod dużym wrażeniem jego zdolności technicznych. Jego, a obecnie twoje partie gitarowe naprawdę nie są proste do zagrania i pamiętam, że po koncercie powiedziałem Tomowi, że szkoda, iż muzycy grający w cięższych klimatach są tak bardzo niedoceniani w porównaniu np. z muzykami grającymi jazz czy każdy inny gatunek. Wydaje mi się, że gitarzyści metalowi czy w ogóle grający w zespołach prezentujących mocniejszą odmianę muzyki, żeby dojść do odpowiednio wysokiego poziomu zdolności technicznych, muszą spędzić tyle samo czasu na ćwiczeniach i doskonaleniu się, ile muzycy z innych gatunków, jednak rzadko są doceniani za swoje umiejętności przez kogoś spoza tego świata.

Adam: Masz sporo racji. Kiedy mi zaoferowano dołączenie do Pro-Pain, jedną z pierwszych rzeczy jaką pomyślałem podczas uczenia się partii gitarowych było “cholera, dlaczego Tom jest aż tak dobry” (śmiech). Na początku nie było mi łatwo nauczyć się tego wszystkiego.

Czy poznawanie partii Toma nauczyło cię czegoś nowego, jeśli chodzi o grę na gitarze?

Adam: Jak najbardziej. Zmusiło mnie to do wychodzenia poza szablonowe myślenie. Kiedy grasz na swoim instrumencie i tą drogą wyrażasz siebie, to robisz to swoim własnym głosem. Kiedy zaś mówisz głosem kogoś innego za pomocą swojego instrumentu – to jest całkiem inna interakcja.

 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
Możliwość komentowania Wywiad: Gary Meskil i Adam Phillips / Pro-Pain została wyłączona
 

Komentowanie wyłączone.

 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.