Wywiad: If These Trees Could Talk

07.05.2012


Czy byliście kiedyś w lesie i chodząc pomiędzy setkami podobnych drzew, czy natrafiliście kiedykolwiek na jedno różniące się od wszystkich innych? Czy pośród morza identycznych roślin widzieliście kiedyś istnienie odmienne od pozostałych? Czy znacie to uczucie odświeżającego zaskoczenia? Dokładnie to poczułem, kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z muzyką If These Trees Could Talk. Mówi się, że post-rock czy też instrumentalna muzyka rockowa nie ma przyszłości, ponieważ wszystkie zespoły brzmią tak samo. Mówi się, że podobieństwa i powtarzalność używanych środków ekspresji zlewają cały nurt w jedną, bezkształtną masę. A jednak są formacje, które tworzą swój własny charakter i odróżniają się od setek pozostałych używających tych samych elementów. Co o tym decyduje? Odpowiedź na to pytanie i wiele innych możecie znaleźć w naszym wywiadzie z zespołem bardzo odrębnym od wszystkich bardzo podobnych.

Wiem, że dla waszego zespołu jest to pierwsza europejska trasa, ale czy dla was jako ludzi jest to również pierwsza wizyta w Europie?

Mike Socrates (gitara): Tak, wszyscy jesteśmy tutaj po raz pierwszy.

Tom Fihe (bas): Ja byłem dwa razy w Afryce, ale dla mnie również jest to pierwszy przyjazd do Europy.

Co do tej pory było dla was największą odmiennością lub zaskoczeniem?

Mike: To, że w restauracji lub na stacji benzynowej musimy płacić za skorzystanie z toalety (śmiech).

Tom: Tak, w Niemczech musieliśmy płacić za ubikację (śmiech). Ale tak na serio, ludzie tutaj podchodzą z większym szacunkiem do muzyki.

Mike: Tak, na koncertach w Europie ludzie czekają aż wybrzmią ostatnie dźwięki piosenki, zanim zaczną klaskać. W Stanach ludzie mocno hałasują podczas występu. Byliśmy przyzwyczajeni do tego typu zachowania, a przez tę odmienną reakcję pierwsze koncerty tutaj były dla nas trochę dziwne, ale i jednocześnie bardzo miłe.

Według mnie tym, co odróżnia was od innych zespołów grających instrumentalnego rocka, jest głębia wypływająca spomiędzy wszystkich warstw tworzących utwory, co ostatecznie tworzy charakterystyczny nastrój waszej muzyki. W kontekście klimatu chciałem was zapytać, czy podczas komponowania macie jakiekolwiek wytyczne emocjonalne, które chcielibyście osiągnąć? Na przykład połączyć miękkość z ciężkością, przestrzeń z głębią?

Tom: Można i tak to ująć. Wnosimy bardzo wiele różnych elementów do naszej muzyki. Staramy się w nią włożyć wszystkie nasze przeżycia. Każdy z nas lubi cięższą muzykę, ale każdy docenia również przebywanie w cichym i spokojnym otoczeniu, więc w naszej muzyce staramy się łączyć te wszystkie czynniki.

Mike: Jeśli chodzi o komponowanie, to tak naprawdę sprowadza się to do tego, czy dany fragment nam się podoba i czy wywołuje reakcję w nas samych, kiedy go gramy. Jeśli tak jest, to dla nas jest to wystarczające. Nie staramy się rozbudzić konkretnej emocji lub reakcji u słuchacza. Jeśli dany motyw nam się podoba, to po prostu podążamy za tym pomysłem i staramy się go rozwijać.

Jest takie powiedzenie, że jesteśmy produktami swojego środowiska: kraju, miasta lub rodziny. Myślę jednak, że oprócz środowiska tym, co decyduje kim jesteśmy i jak się czujemy, jest także codzienność. Życie składa się z codzienności, ze zwykłych dni. W życiu jest więcej poniedziałków, wtorków i czwartków niż dni, w których dzieje się coś ekscytującego. Wydaje mi się, że żyjemy i tworzymy siebie bardziej właśnie podczas tych przeciętnych dni, niż tych wyjątkowych, choć one oczywiście są również bardzo ważne. Moje pytanie brzmi: jak wygląda codzienność w miejscu, w którym żyjecie – mieście Akron w hrabstwie Summit w stanie Ohio w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Jak to czuć?

Mike: Wszyscy z nas mamy stałą pracę, tak więc codzienność to praca od ósmej do piątej, spotykanie się z chłopakami z zespołu raz czy dwa razy w tygodniu oraz spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi. Jeśli chodzi o muzykę i codzienność, to tak naprawdę nasz ostatni album “Red Forest” został stworzony właśnie pośród tych zwykłych dni rozpiętych pomiędzy poniedziałkiem a piątkiem. Spotykaliśmy się po całym dniu pracy i staraliśmy się razem tworzyć, uwolnić coś z siebie.

Tom: Tak jak powiedział Mike, na tej płycie jest więcej poniedziałków, wtorków i czwartków niż weekendów. Poza tym miłą rzeczą w codzienności miejsca, w którym żyjemy, jest obecność parku narodowego. Natura jest integralną częścią naszego życia, ponieważ nawet żeby dostać się do pracy musimy przejechać przez park, tak więc to również ma swój wkład w naszą muzykę.

Mike: Tak, natura i myślę że również pogoda, która w Akron nie zawsze jest szczególnie słoneczna.

Tom: Tak, to nie Kalifornia (śmiech).

Mike: Z pewnością nie (śmiech). Zwykle jest u nas pochmurno i deszczowo. Zdarzają nam się ładne dni, lato jest przyjemne, jednak zwykle panuje bardziej mroczny nastrój.

Myślicie, że to ma wpływ na waszą muzykę?

Mike: Może nie do końca świadomie, ale z pewnością odciska to swoje piętno.

Jeśli by się na tym zastanowić, to wydaje mi się, że to jednak ma wpływ. Trudno mi wyobrazić sobie, żeby np. Mogwai grał taką muzykę, jaką gra, gdyby jego członkowie żyli na Hawajach.

Tom: Tak, jakoś nie pamiętam, żeby na ich płytach było słychać ukulele (śmiech).

Chciałbym jeszcze raz odnieść się do codzienności. To, co się teraz dzieje, musi być dla was dosyć drastycznym przeskokiem rzeczywistości. Przyjazd do Europy, trasa, codziennie pobyt nie tylko w innym mieście, ale i w innym kraju, koncerty, wywiady. Można się przygotować do czegoś, co jak sadzę, czasem wydaje się wręcz nierealne?

Tom: Tak naprawdę nie wiedzieliśmy, jak się do tego przygotować. Rozmawialiśmy ze sobą o tym, nam wszystkim wydawało się to nierzeczywiste aż do momentu, w którym wsiadaliśmy do samolotu.

Mike: Płyta wyszła kilka tygodni przed obecną trasą, a na kilka dni po jej ukazaniu się graliśmy w Stanach koncert, świętując wydanie albumu i po tym występie w zasadzie czuliśmy, że osiągnęliśmy już szczyt naszych możliwości na obecną chwilę i że mamy zjazd w dół, choć tak naprawdę jeszcze w ogóle nie zaczęliśmy (śmiech). Nie da się przygotować na coś takiego, szczególnie, że nikt z nas tu wcześniej nie był. Zaraz po przylocie do Europy rzeczy zaczęły się dziać bardzo szybko i musieliśmy się do tego dostosować. Mamy dużo kilometrów do pokonania, żeby dotrzeć do tych wszystkich miejsc, ale staramy się czerpać z tego tyle, ile jest to tylko możliwe.

Czytałem, że waszym ulubionym filmem jest “Koyaanisqatsi” i że podczas prac nad “Red Forest” ten film praktycznie cały czas mieliście puszczony w studiu. Jest to naprawdę wyjątkowe dzieło i chciałbym was zapytać o jeden z jego głównych tematów – cywilizację. Gdzie ona teraz jest? Gdzie my teraz jesteśmy?

Tom: Myślę, że to poważne pytanie, na które nikt tak naprawdę nie zna odpowiedzi. Wydaje mi się, że my jako ludzie czasami zbyt mocno skupiamy się tylko na najbliższym otoczeniu, swoim mieście lub kraju. Żeby pójść do przodu, wszyscy powinni bardziej ze sobą współpracować, ponieważ to jest jedyna droga do rozwoju, ale to tylko moje prywatne zdanie.

Mike: Ważne jest również, by doświadczać rzeczy z innej, szerszej perspektywy. Nie jest ważne, w którym miejscu się wychowałeś, jaką masz wiedzę i jakie poczucie bezpieczeństwa ci ta wiedza daje. Wiele osób nie chce wychodzić poza tę swoją bezpieczną strefę, a my mnie się wydaje, że tylko właśnie poprzez jej przekraczanie zyskujesz większe zrozumienie i docenienie tego, jak funkcjonuje świat i czym jest życie. Miejsce, w którym mieszkasz, nie jest najważniejszym miejscem na świecie.

Zgadzam się. Kiedy odbywa się jakaś dyskusja nt. obecnego stanu naszej cywilizacji, czasem mam wrażenie, że wszystko, o czym tam mówią, jest opisywane tylko z perspektywy cywilizacji zachodu. USA lub Polska są częścią szeroko pojętej cywilizacji zachodniej, ale nie możemy zapominać o tym, że ta cywilizacja nie jest jedyną na świecie.

Tom: Absolutnie. Wszyscy jesteśmy jedną wspólną cywilizacją, cała planeta.

Mike: Od cywilizacji zachodu do skupisk plemiennych w dżungli, wszyscy jesteśmy częścią wspólnego świata.

Jeszcze jedno pytanie z odniesieniem do jednego z tematów “Koyaanisqatsi”. Czas. Nasze pokolenie żyje w znacznie szybszym tempie niż pokolenie naszych rodziców lub dziadków. Nie musisz mieszkać w dużym mieście z korkami i ciągłym pośpiechem do pracy, by tego doświadczyć. Nawet poza miastami, przy obecnej prędkości rozprzestrzeniania się informacji w internecie wszystko krąży znacznie szybciej niż wcześniej. Wiele osób mówi, że nie może robić rzeczy, które chcieliby robić, ponieważ brakuje im czasu, gdyż każdego dnia jest zawsze tyle rzeczy do zrobienia. Wydaje mi się jednak, że ci ludzie czasami nie podejmują odpowiedniego lub też żadnego wysiłku, żeby zwolnić i spróbować znaleźć ten czas. Ja uważam, że przynajmniej do pewnego stopnia jest to możliwe, co wy o tym sądzicie?

Mike: Tak, wydaje mi się, że wiele osób skupia się na rzeczach, które muszą być zrobione, jak zakupy czy pranie, na czynnościach, których wymaga codzienne życie. Koncertują się na nich zbyt mocno i nie próbują zrobić czegoś, co sprawi, że będą się czuli szczęśliwi lub zadowoleni, ponieważ nie sądzę, żeby ktokolwiek czerpał szczególną satysfakcję z prania lub robienia podstawowych zakupów, jeśli wiesz, co mam na myśli. Myślę, że wiele osób zatraca się w procesie wykonywania czynności podtrzymujących codziennie życie, a nie oddaje się działaniom, które by ich naprawdę cieszyły. Mnie też się to przydarza od czasu do czasu. Czasem mam takie dni, że brakuje mi godzin, by zrobić wszystko to, co powinno być zrobione, ale jak tak naprawdę pomyślę o tym, co danego dnia zrobiłem, to z pewnością znajdą się tam rzeczy, które nie były aż tak istotne z perspektywy szeroko pojętego życia.

Ok, zbliżamy się do końca wywiadu i ostatnią rzeczą, która padnie z mojej strony, nie będzie pytanie, ale prośba. Mam do was prośbę o podzielenie się waszymi myślami nt. utworów z waszego ostatniego albumu “Red Forest”. Nie mam tu na myśli wytłumaczenia przez was znaczenia każdej piosenki. Bardziej chodzi mi o to, byście w krótkiej formie jednego lub kilku słów, przekazali swoją główną myśl, wrażenie czy też emocję odnoszącą się do każdej piosenki z płyty. Ja podałbym wam tytuł danego utworu, a wy byście mi odpowiedzieli jaka jest główna konotacja związaną z daną piosenką. Czy moglibyśmy zrobić coś takiego?

Mike: Jasne, nie ma sprawy.

Ok, to zaczynajmy. Zgodnie z kolejnością utworów na płycie:

Breath Of Life

Mike: Początek.

Tom: Stworzenie.


The First Fire

Tom: Kształtowanie się nowego narzędzia, nowej myśli, idei.

Mike: Pierwsza, inicjująca iskra, która wszystko rozpoczyna.


Barren Lands Of The Modern Dinosaur

Tom: To, co pozostawiamy za sobą.


They Speak With Knives

Tom: Konfrontacja.

Red Forest

Mike: Zniszczenie.


The Aleutian Clouds

Mike: Cisza przed burzą.


Left To Rust And Rot

Tom: Zapomniany.


When The Big Hand Buries The Twelve

Tom: Nadchodząca zagłada.

Mike: Ostateczność.

Rozmawiał: Krzysztof Bienkiewicz

..wyjątkowość..

(zdjęcie: Mats Almlof)

 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
  1. Łukasz

    12.01.2014 o godz. 23:41

    Trzeba przyznać, że muza tworzy świetny klimat, wręcz „filmowy”. Najważniejsze jest to, że to nie jest kolejna „popelina”, lecz coś co potrafi odprężyć, dać odetchnąć nudna codziennością ;) Świetna robota! Z pewnością przesłucham całą płytę!
    PS : Więcej ambientu dajcie :)

     
 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.