Wywiad: Piotr Grudziński / Riverside

12.03.2012

Dobrze się składa, że zeszliśmy na temat ludzkich zachowań i relacji, ponieważ to pytanie będzie dotyczyło tego zagadnienia. W zasadzie to, co teraz powiem, będzie moją obserwacją w tym zakresie i miałbym do ciebie prośbę o podzielenie się twoimi odczuciami w tej sprawie. Mówiąc o relacjach międzyludzkich, według mnie jednym z ich obecnie najsłabszych aspektów jest tendencja do ukrywania słabości. Dotyczy to obojga płci. Mężczyźni może przez to, że kulturowo mają przypisaną rolę tych silniejszych, próbują wdrażać tę postawę. Kobiety z kolei, pomimo swojej naturalnie większej wrażliwości i emocjonalności, w obecnych czasach próbują w niczym nie ustępować mężczyznom i również mają tendencję do okazywania siły charakteru. W mocno rozprzestrzenionym wzorcu takich zachowań wydaje mi się, że emocjonalność jest coraz częściej postrzegana jako słabość. Ja się z tym nie do końca zgadzam, ponieważ to powoduje m.in. że gubi się jeden z absolutnie najbardziej podstawowych elementów jakiejkolwiek relacji między ludźmi, jakim jest rozmowa. Szczera, bezpośrednia, nawet jeśli trudna, ale jednak rozmowa. Ludzie często uciekają od wymiany myśli, gdzie w moim odczuciu największa koneksja emocjonalna następuje właśnie wtedy, kiedy wysuwasz swoje czułe miejsca. Kiedy wychylasz się z tym co cię boli i co jest dla ciebie ważne, ponieważ to właśnie pomiędzy tymi czułymi punktami często następuje najbardziej intensywna koneksja międzyludzka. Takie jest moje odczucie, jak Ty to odbierasz?

Zgadzam się ze wszystkim, co powiedziałeś. Ja sam tak postępuję w życiu. Ja odsłaniam wszystkie swoje słabe punkty, z tym że jestem gotowy na to, że często może mnie to w jakiś sposób zgubić, że ktoś może to wykorzystać.

Odsłaniasz się do wszystkich bez wyjątku czy może na początku stawiasz się jednak za jakąś warstwą ochronną?

Kiedyś robiłem to tak trochę bez opamiętania. Przez to, że ufam ludziom, do dziś sądzę, że jestem trochę naiwny Tak więc zdarza się, że ktoś wykorzystuje te moje słabe punkty. Właśnie dlatego ludzie nie chcą ich pokazywać. Dla niektórych z kolei, odsłanianie tych miejsc bądź emocjonalna reakcja na daną sytuację bywa elementem np. drwin czy też tworzy zabawną anegdotę. Ktoś, kto tak reaguje, nie zastanawia się wtedy, że ta reakcja była otworzeniem się na drugiego człowieka. Odsłaniając się, podajesz siebie na tacy i to, że tak reagujesz w towarzystwie tej osoby, to kwestia twojego zaufania do tego człowieka. Nie wiem ile osób pomyśli właśnie w tym kierunku, że tak naprawdę to było pełne otwarcie się.

Zastanawiam się teraz, czy ci, którzy reagują drwiną lub ścinającym śmiechem, czegoś tym nie maskują lub też czy nie jest to ich forma obrony. Może tak naprawdę oni również chcieliby zareagować emocjonalnie, ale obawiają się właśnie drwin czy bycia wyśmianym.

Ja myślę, że z emocjami jest tak, że albo je masz albo nie. Jeśli masz ochotę płakać albo coś cię ściska w gardle, do pewnego stopnia można nad tym zapanować, ale nie zawsze. Jeżeli masz ochotę się śmiać, to się śmiejesz, choć oczywiście łatwiej jest się śmiać niż płakać, ponieważ związane z nim emocje są pozytywne i nie są wstydliwe. Chyba, że jest to śmiech, który sprawia komuś przykrość. Ale odnosząc się do tego, co powiedziałeś, ja uważam, że ludzie jednak ukrywają emocje, że chowają się za pozami i postawami. Czasem tak bardzo wbijają sobie to do głowy, że gdy trwa to długi okres czasu, to wręcz gubią te emocje. Przyjmując taką postawę, można zabić w sobie emocjonalność.

Kolejne pytanie również będzie prośbą o odniesienie się, tym razem do cytatu. Będą to słowa irlandzkiego pisarza, George’a Bernarda Shaw’a, który podobno kiedyś rzekł: „W życiu mogą zdarzyć się dwie tragedie: można stracić marzenia lub je spełnić”.

Uh, mocne. Powiem tak, stracenie marzeń chyba dotyka większość ludzi. Ja czasem tęsknię za okresem, kiedy byłem nastolatkiem. Uważam, że to jest piękny czas w życiu człowieka. Żyjesz wtedy swobodnie, masz marzenia, wszystko wydaje się takie proste i nic nie jest niemożliwe. Kiedy masz ten bunt i wiesz, że zrobisz rzeczy i zrobisz je po swojemu. I kiedy masz marzenia i przekonanie, że jak tylko włożysz w nie trochę wysiłku, to na pewno się spełnią. Jednak z czasem zderzenie z rzeczywistością dorosłości dla większości niestety bywa tragedią. Zdarza się tak, że to o czym marzyli i do czego dążyli, zostało zniszczone np. jedną życiową decyzją. Czasami to są bardzo przyziemne rzeczy. Podam może takie proste przykłady. Znam kilku facetów, którzy mieli piękne marzenia bycia muzykiem, chcieli to robić, grali muzykę i byli w tym naprawdę nieźli. Jednak zdarzyły im się w życiu sytuacje personalne, głównie damsko-męskie, gdzie np. dziewczyna niezbyt pozytywnie podchodząca do muzyki była w stanie odebrać im te marzenia. Czasami gwałtownie i brutalnie, czasami powoli acz systematycznie w upierdliwy sposób była w stanie odciągnąć od grania. To jest tylko jakiś ułamek sytuacji, które zdarzają się w życiu i które mogą ci te marzenia odebrać. Ja myślę, że do poczucia, iż to była tragedia ludzie dochodzą może po 5, 10 lub nawet 15 latach. Na początku to jest codzienność, to jest życie, skupiasz się na nim i o tym nie myślisz. Dopiero potem, po latach, dociera świadomość, że może jednak pewne rzeczy trzeba było zrobić trochę inaczej.

W zasadzie już wspomniałeś o nim przy pytaniu o wyborze drogi życiowej muzyka, ale na ile strach jest elementem powodującym utratę marzeń?

Jest jednym z elementów, ale nie jedynym, ponieważ jak mówię, czasem jest się wplątanym w sieć związków i relacji, które mają wpływ na dane decyzje. Wracając do drugiej części pytania wyjściowego, spełnienie marzeń jest o tyle tragedią, że prowadzi do samo-destrukcji. Jeżeli masz poczucie, że wszystko osiągnąłeś i nie masz marzeń, to wydaje mi się, że to sprawia, iż stajesz się pusty. Nie masz wtedy w życiu czegoś, co by cię mobilizowało, do czego mógłbyś przeć i to również dla mnie jest tragedia.

Bałbyś się tego?

Ja już wcześniej stwierdziłem, że spełniłem swoje marzenia, jeśli chodzi o muzykę. Ja je nawet kilkakrotnie przekroczyłem. Nigdy nie przypuszczałem, że będę grał w zespole, który będzie znany. Nigdy nie sądziłem, że będę muzykiem, że będę to w życiu robił i z tego żył. Jak już wchodzisz na ten poziom, to oczywiście pojawiają się nowe marzenia. Chcesz wtedy nagrać jeszcze lepszą niż do tej pory płytę, zagrać coś, z czego będziesz dumny, to się wtedy przesuwa trochę dalej. Ale mam też marzenia na całkiem innej płaszczyźnie niż zespół i to jest zupełnie inny wymiar tego, o czym mówimy. Ciężko jest mi wyobrazić sobie nawet hipotetyczną sytuację, że ktoś osiągnął już absolutnie wszystko na każdym poziomie życia i już w ogóle nie ma o czym marzyć.

Myślę, że do tych dwóch tragedii z tego cytatu można dodać jeszcze jedną, a mianowicie to, kiedy ktoś nawet nie wie, jakie ma marzenia. Mieć marzenia i je stracić czy spełnić to dwa aspekty, ale jest jeszcze ten trzeci, czyli brak świadomości swoich marzeń. Kiedy ludzie nie wiedzą, co chcieliby spełnić, nie wiedzą, w którą stronę dążyć – dla mnie to również jest tragedia.

Dla mnie także. Dlatego, że określenie marzeń, obojętnie czy się spełnią, czy nie, jednak definiuje życie, podczas, gdy ich nieznajomość wydaje mi się, że określa i wyznacza błędy, które ludzie czasem popełniają. Błędy są wynikiem tego, że nie wiedząc, czego chcemy od życia, robimy rzeczy, które robią wszyscy naokoło lub te, które powinno się robić, bez zadania sobie pytania, czy one są tak naprawdę dla nas dobre.

Tak, tylko wiesz, to jest trochę trudne do osiągnięcia. Czasem mi się wydaje, że duża część osób chyba nie jest w stanie uczyć się na własnych błędach. Ludzie doświadczają na własnej skórze różnych sytuacji i przeżyć, ale nie zawsze ich skutki przekładają na dalsze swoje postępowanie. Żeby jednak te doświadczenia miały ostatecznie pozytywny efekt, przede wszystkim powinniśmy chcieć się uczyć. Mieć trochę samokrytyki i zastanawiać się nad sobą. Nie możemy zawsze uważać, że to, co mówimy, zawiera 100% racji. Tutaj powracamy do tych słabości, których nie chcemy mieć. Panuje przekonanie, że to, co mówimy, powinno zawsze wyznaczać 100% prawdy, chcemy być super doskonali, a wydaje mi się, że nie tędy droga.

Tym oto akcentem i bardzo cenną uwagą nt. potrzeby pokory dotarliśmy do końca naszej rozmowy. Bardzo dziękuję za twój czas i wszystkie odpowiedzi.

Dziękuję i Tobie.

Riverside – Before (live)

YouTube Preview Image

www.riversideband.pl

http://www.facebook.com/Riversidepl

http://www.myspace.com/riversidepl

www.youtube.com/user/riversidepl

 
 
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • email
  1. Agnieszka

    03.05.2012 o godz. 19:09

    Świetna rozmowa. Obu panom gratuluję wrażliwości i umiejętności głębokiego spojrzenia na otaczającą rzeczywistość. Także dziękuję za zostawiony ślad ;) Życzę równie inspirujących wywiadów!

     
 

Rock Oko © Wszystkie prawa zastrzeżone. Serwis zaprojektowany przez www.fingerprintweb.pl. Projektowanie serwisów i pozycjonowanie stron.